17 osób, którzy poznali słodki smak zemsty na kimś, kto zaszedł im za skórę

Ludzie
4 miesiące temu

Czasami konfliktu nie da się rozwiązać grzeczną reakcją lub ignorowaniem sytuacji. Bohaterowie naszego wyboru postanowili dać oryginalną nauczkę swoim prześladowcom, a my możemy tylko pochwalić ich kreatywność. Jak ktokolwiek mógł w ogóle wpaść na coś takiego?

  • Mój szef lubi pić kawę, ale nie lubi parzyć jej sam. Czeka, aż ktoś inny to zrobi, podchodzi do ekspresu, bierze sobie filiżankę i wychodzi. W zeszłym tygodniu mnie to spotkało. Po zaparzeniu kawy poszedłem po łyżeczkę i w tym momencie wszedł przełożony. Nasze spojrzenia się spotkały. Przyspieszyłem kroku. On również. Jeszcze sekunda i kubek był w jego rękach. Spontanicznie rzuciłem łyżką bez celowania. Łyżka trafiła szefa w czoło. Popatrzył na mnie z zaskoczoną miną. Biorąc kubek z jego rąk, zamiast przeprosić, powiedziałem: „Nie wyciągaj ręki po cudzą kawę”.
  • Przed śmiercią moja mama nalegała, aby cały majątek moich rodziców został przepisany na mnie. Niecały rok po jej odejściu mój ojciec zaczął kręcić z kobietą młodszą ode mnie o 5 lat. W jakimś momencie tata poprosił, żebym nie przyjeżdżała na działkę, bo jego ukochana chce tam odpoczywać. Potem zabronił mi przyjeżdżać w odwiedziny, mówiąc, że to ją krępuje. Teraz się z nią żeni. No dobrze, tata jest szczęśliwy. Nie wtrącam się. Na początku chciałam, z czystej życzliwości, uprzedzić ją o naszych ustaleniach majątkowych, ale teraz myślę, że będzie miała niespodziankę.
  • Bardzo lubię placki ziemniaczane. Kiedyś kupiłem paczkę i wrzuciłem do lodówki w pracy z myślą, że wieczorem wezmę je do domu, ale placki zniknęły. Byłem rozczarowany. Ok, kupiłem kolejną paczkę. Placki były ozdobione zielonymi kremowymi różyczkami na wierzchu. To było wasabi. I to nie takie supermarketowe, jakie wszyscy przywykli jeść, ale prawdziwe wasabi. Jestem fanem ostrego jedzenia, ale miałem tę tubkę w lodówce przez długi czas. Jedna kropla tej magicznej pasty może spowodować łzy wielkości grochu, a kilka kropli wyżera wnętrzności. W ten sposób dowiedziałem się, że nasz kierowca lubi placki i nie lubi wasabi.
  • Znałam dziewczynę, która studiowała ze mną na uniwersytecie i pracowała na pół etatu. Pokłóciła się z kolegą z pracy i odeszła. Jakiś czas później zadzwoniła do działu kadr, przedstawiła się jako pracownica poradni chorób wenerycznych i zapytała, czy wszystko w porządku z tym właśnie kolegą, bo rzekomo opuścił zaplanowane badania lekarskie. Taka pomysłowość w wieku dziewiętnastu lat.
  • Mąż robił coś w weekend i zdjął obrączkę. W poniedziałek zaspał i poszedł do pracy, zapominając ją założyć. We wtorek sytuacja się powtórzyła, choć mu przypomniałam. W środę pamiętał o jej założeniu, ale ja już obmyśliłam plan zemsty. Dodałam kilogram czosnku i cebuli do jego lunchu w pracy. Powiedział, że przez cały dzień koledzy starali się do niego nie zbliżać. Dobrze mu tak.
  • Miałam strasznie czepialskiego chłopaka, teraz już byłego. Kiedy zniknął na 2 dni, wzięłam psa. Kiedy nie pojawiał się przez cztery dni, kupiłam mieszkanie na kredyt hipoteczny. Powiedział, że nie chce dziewczyny obciążonej kredytem i zniknął na miesiąc. Ja w tym czasie wyszłam za kogoś innego. Kiedy byliśmy razem, zabraniał mi studiować, ale w końcu zdobyłam dyplom, zaczęłam zarabiać więcej niż on, a potem wyrzuciłam go z wynajmowanego mieszkania do domu jego rodziców na odludziu.
  • Moja krewna lubiła zostawiać niemiłe komentarze pod moimi zdjęciami. Nie podobały jej się moje włosy, uważała, że moja sukienka jest zbyt odsłaniająca. Pisała wiele innych drobnych złośliwości. Kiedy prosiłam, żeby przestała, odpowiadała, że to tylko żart. Uznałam, że nadszedł czas, abym to ja się pośmiała. Napisałam pod jej zdjęciem: „Moniczko, jak pięknie wyglądasz. Twoja twarz całkiem się zmieniła. Brawo, że zdecydowałaś się na operację!”. Kto by pomyślał, że moje słowa zrobią taką furorę. Wszyscy jej znajomi, krewni i przyjaciele pisali i dzwonili do niej, prosząc o namiary na jej chirurga. Kiedy wyjaśniała, że to był tylko żart, nikt nie wierzył. Ostatecznie nigdy więcej nie napisała mi żadnych przykrych rzeczy.
  • Zamówiłem ponadgabarytową taksówkę premium, aby zmieściły się w niej trzy osoby dorosłe i dwoje dzieci. Kierowca przyjechał małym, zniszczonym samochodem i nie chciał przyznać się do oszustwa. Nie obchodziło go, że ledwo zmieściliśmy się do środka. Bezczelnie zajechał też na stację benzynową tuż przed lotniskiem. Kiedy tam dotarliśmy, nawet nie wyszedł, by wyjąć nasze bagaże, tylko patrzył w inną stronę. Zabrałem więc nasze rzeczy i odszedłem, nie zamykając bagażnika. Musiał wyjść i sam zamknąć. © throwawayname46 / Reddit
  • Przyjechała moja siostra z dzieckiem. W pewnym momencie siostra i mama bez ostrzeżenia i uprzedzenia poszły sobie na zakupy. Dosłownie uciekły, bo wcześniej odmówiłam siedzenia z siostrzenicą. Mała obudziła się i zaczęła płakać. Zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia, co robić. Nikogo nie było w domu, siostra i matka nie odbierały telefonu. Bałam się wyciągać siostrzenicę z łóżeczka. Nie wiedziałam, czym ją nakarmić, miała około siedmiu miesięcy. Chyba siostra przywiozła jakieś słoiczki, ale nie mogłam ich znaleźć. Nie wiedziałam, jak zmienić pieluchę. Próbowałam nosić dziecko na rękach, ale zmęczyłam się po 5 minutach, a ono płakało jeszcze bardziej. Usiadłam przy komputerze. 15 minut później wróciła mama i zrobiła mi awanturę. Postanowiłam dać im nauczkę. Poczekałam, aż matka przestanie krzyczeć, i zapytałam, dlaczego uważa, że byłam wtedy w domu? Powiedziałam, że poszłam na spacer w porze lunchu. Pół godziny temu wróciłam, a dzieciak był sam w domu i ryczał wniebogłosy. Nie mogłam się do nich dodzwonić, więc siadłam przy komputerze, żeby sprawdzić, co robić, prawie wezwałam policję. Pamiętam szok w ich oczach. Siostra zaczęła szlochać, mama usiadła na podłodze. Na początku chciałam się przyznać, ale jakoś to odsuwałam. Teraz jest już trochę za późno.
  • Pracuję w szpitalu. We wrześniu i październiku mieliśmy wielu studentów pierwszego roku, którzy musieli przejść badania lekarskie. Skończyliśmy badać prawie wszystkie grupy, została ostatnia. Był tam jeden chłopak, który naprawdę wkurzył moją koleżankę. Postanowiła dać mu nauczkę i wysłała go z zaświadczeniem po pieczątkę do pokoju 99. Powiedziała mu, żeby sam go poszukał, a ten jej uwierzył. Wałęsał się po piętrach aż do zamknięcia szpitala, nie mogąc wymyślić, dokąd się udać. Moja koleżanka już dawno poszła do domu, a ten biedak wciąż chodził i pytał, gdzie jest pokój 99.
  • Kiedy byłem dzieckiem, dziewczyna z bogatej rodziny ćwiczyła ze mną judo. Wszyscy jej zazdrościliśmy. Kiepsko jej to wychodziło, nie była zbyt dobra, więc czuliśmy się lepsi i upokarzaliśmy ją. Za każdym razem wychodziła zapłakana. Po tym, jak powiedziałem kilka przykrych rzeczy o jej rodzicach, nigdy nie wróciła. Po 21 latach zostałem zwolniony z pracy, nie miałem czym nakarmić dzieci. Przyszedłem na rozmowę kwalifikacyjną, kobieta spojrzała na moje CV i od razu powiedziała: „Do widzenia. Mam nadzieję, że dobrze ci idzie w judo”. Próbowałem wyjaśnić całą sytuację, ale ona tylko się roześmiała i odesłała mnie z kwitkiem.
  • Przyjechałam odwiedzić moich krewnych. Mam bardzo bliskie relacje z rodziną wujka i cieszyli się, że ich odwiedziłam. Ale inni krewni nawet nie przyszli się przywitać, mimo że zawsze byłam dla nich miła, a moi rodzice im pomagali. To było obraźliwe, ale nic nie zrobiłam. Cóż, nie chcą się kontaktować, to ich sprawa. Ale jedna z tych ciotek zaczęła rozpowiadać plotki na mój temat, że rzekomo przyjechałam nie po to, by odwiedzić bliskie mi osoby, ale by ukryć się przed jakimś mężczyzną. Zdecydowałam, że nadszedł czas, aby dać moim krewnym nauczkę. Poskarżyłam się na nią średniemu bratu mojego taty, który uwielbia wywoływać awantury. Zaczął wydzwaniać do tej ciotki przez całą dobę. Krzyczał na nią bez przerwy. Tak wczuł się w rolę mojego obrońcy, że obwiniał każdego, kogo się dało. Ciotka natychmiast przyszła do mnie z prezentami, mówiąc, że tęskniła za swoją ulubioną siostrzenicą.
  • To już druga koleżanka, która mści się na mężu za urlop macierzyński. Pierwsza poleciała do Egiptu, jak tylko jej starszy syn poszedł do szkoły, a wróciła dopiero po trzech miesiącach. Mieszkała w hostelach, kąpała się, opalała. Argument: wcześniej on miał wakacje, ona nie. Faktem jest, że kiedy ich dzieci były małe, na wakacjach mąż mieszkał w oddzielnym pokoju na innym piętrze. Druga teraz po prostu nie pojawia się w domu: całe dnie w pracy, potem na różnych kursach, potem u koleżanek. Argument jest taki sam: ona męża 2 lata prawie nie widziała, nudziła się sama w domu, bo trudno było zabrać dziecko ze sobą. Żadna nie zamierza jednak rozwieść się z mężem.
  • Mąż porzucił mnie dla innej kobiety. Był wtedy bardzo niemiły dla dzieci. Powiedział, że nie są mu potrzebne, bo będzie miał nowe. Dzieci były prawie nastolatkami, zniosły to ze stoickim spokojem. Uzgodniły między sobą, że nie będą nawet wspominać o ojcu. Minęły trzy lata. Ex mąż chciał odnowić relacje z nimi, ponieważ jego nowa żona okazała się bezpłodna. Najpierw próbowała zrzucić winę na niego, musiałam nawet zrobić test DNA naszym dzieciom, ale wynik był jednoznaczny. Teraz tatuś chce być ze swoimi dziećmi. A one postanowiły wykorzystać go jako bankomat. Ze mną mają normalne relacje, ale do niego dzwonią tylko wtedy, gdy muszą coś kupić, w przeciwnym razie odmawiają spotkania. Były leci za każdym razem i wyciąga portfel, ja w ogóle nie ingeruje w to. Ale ostatnio nowa żona zaczęła do mnie wydzwaniać, mówiąc, że moje dzieci wyciągają wszystkie pieniądze z ich rodzinnego budżetu, a oni są w kiepskiej sytuacji. Obraża się też, że się z niej nabijam. A wczoraj dzieci zapytały mnie, czy nie miałbym nic przeciwko, gdyby poprosiły ojca o zabranie ich na wakacje do Europy. Zgodziłam się i myślę sobie, że eks prawdopodobnie będzie musiał wziąć pożyczkę. To dość zabawne.
  • Kilka miesięcy temu odwiedzałem kogoś w szpitalu. Gdy szedłem do samochodu, zobaczyła mnie jakaś kobieta i zatrzymała się w pobliżu, by zająć moje miejsce parkingowe. Wsiadłem do samochodu, ale zanim zdążyłem zapiąć pasy, kobieta bezczelnie zaczęła na mnie trąbić. Bez zastanowienia wysiadłem z samochodu i wróciłem do szpitala, by napić się kawy w stołówce. © Ok_Lifeguard_6508 / Reddit
  • Pracowałem na wspólnym komputerze w bibliotece, ponieważ mój domowy komputer był zepsuty. Obok mnie przy innym komputerze siedziała bardzo nieprzyjemna kobieta. Rozmawiała głośno przez telefon i żuła cukierki. Miała ze sobą dziecko, które ciągle mnie zaczepiało, a kobieta nic sobie z tego nie robiła. Kiedy wyszła do łazienki, zablokowałem jej komputer, naciskając odpowiednie przyciski. Kobieta wróciła i nie mogła nic z tym zrobić. Po dziesięciu minutach męczarni i nieudanych prób, jej czas dobiegł końca i musiała oddać swój komputer innej osobie w kolejce. © Ok-Impression-2405/ Reddit
  • Moja mama jest tradycjonalistką. W jej rodzinie panowało jakieś szalone i nienormalne wywyższanie synów i zaniedbywanie córek. Jestem tylko półtora roku starsza od mojego brata, ale zawsze musiałam mu we wszystkim ustępować. Brat wcześnie zdał sobie z tego sprawę i ciągle się na mnie skarżył. Bo nie chcę mu oddać cukierka, albo wygrałam z nim w jakiejś grze itp. Mama zawsze mnie beształa, a brat był szczęśliwy. Miałam tego dość. Pewnego dnia zamiotłam pokój, włożyłam śmieci do gazety, włożyłam do torby i schowałam pod materacem. Żeby mój brat zobaczył i pomyślał, że ukryłam tam jakiś skarb. Oczywiście natychmiast zażądał, żebym mu to pokazała. Odmówiłam. Pobiegł do mamy, żeby się poskarżyć, a ona kazała mi, żebym natychmiast oddała bratu to, czego chciał. Tak też zrobiłam. Mój brat rozwinął gazetę i wysypały się na niego śmieci. Byłam bardzo z siebie zadowolona, a on płakał. Po tym moja mama zaczęła nieco mniej się mnie czepiać.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły