15 najgorszych wspomnień z miejsca pracy

Ludzie
2 tygodnie temu

Jeśli szef lub współpracownicy zachowują się w sposób niedopuszczalny, to każdy dzień w pracy zamienia się w szkołę przetrwania. Są osoby, które znoszą to w milczeniu, ale są też takie, które potrafią postawić granice.

  • Zostałam zmuszona przez szefa do przeniesienia 20-osobowego biura w weekend. Bez dodatkowego wynagrodzenia. Wszyscy inni pracownicy wyłączyli telefony. Meble przewiozła firma transportowa. Ale w poniedziałek, zamiast wdzięczności, szef się na mnie wściekł, dlaczego nie poustawiałam rzeczy na miejscach i nie podłączyłam sprzętu. Odwróciłam się i wyszłam, nie oglądając się za siebie. Życie jest zbyt krótkie, by marnować je na takich ludzi. © Ilona Staller / ADME
  • Była taka dziewczyna, która studiowała ze mną na uniwersytecie i pracowała na pół etatu. Pokłóciła się z kolegą z pracy i odeszła. Po jakimś czasie zadzwoniła do działu kadr i przedstawiła się jako recepcjonistka z przychodni zdrowia psychicznego. Zapytała, czy wszystko w porządku z tym właśnie kolegą, który rzekomo opuścił umówioną wizytę. Taka pomysłowość w wieku dziewiętnastu lat. © Elena Marchuk / ADME
  • Szefowie postanowili zwolnić wszystkie osoby w wieku emerytalnym, a to była połowa tzw. objazdowych pracowników, którzy mieszkali w regionie i jeździli z kontrolami po swoich powiatach. Ucierpiał na tym proces pracy. Wszyscy się z tym pogodzili, poza jedną pracownicą, która miała wyższe stanowisko. Wytoczyła firmie proces. Przegrała w dwóch sądach, ale wygrała trzecią apelację. Otrzymała pieniądze za przymusową nieobecność przez 8 miesięcy i wróciła do pracy, jakby nic się nie stało. Takie są efekty głupich zwolnień. © Wychhool / ADME
  • Niedawno zaczęłam nową pracę. Same kobiety: istne kłębowisko węży. Mimo że jestem najstarsza, ciągle próbują mi dogryzać. Gdybym była młoda i głupia, już dawno bym uciekła. Ale mam za sobą doświadczenie pracy w takich wyłącznie damskich środowiskach, więc się tym nie przejmuję. Czasami milczę, czasami im się odgryzę. Ale główną zasadą jest to, że nie mówię o sobie zbyt wiele, nie nawiązuję przyjaźni. Mam gdzieś opinie innych ludzi. Przyszłam do pracy, a nie po to, by wywoływać kłótnie i plotki. © Eva Adamovich / VK
  • Kiedy dostałem pracę, powiedziałem szefowi na rozmowie kwalifikacyjnej, że nie będę zostawać po zakończeniu dnia pracy, chyba że ten czas będzie płatny jako nadgodziny. Zgodził się. Ale moi koledzy zaczęli mnie atakować za to, że wychodzę, a oni zostają. Nadal wychodziłem na czas, a szef nic mi nie powiedział.
  • W pracy często wykonuję zadania, które nie należą do mnie. Robię to, bo szkoda mi ludzi, którzy nie mają na coś czasu. Ale wtedy oni mają za wygodnie. Ty biegasz jak szalony, a oni świetnie sobie radzą. Kiedy praca się kumuluje, zaczynam się złościć i wytykać im nieefektywność. Oni się obrażają. Jestem przełożonym, ale oni są moimi przyjaciółmi. Krótko mówiąc, w pracy nie powinno się z nikim zaprzyjaźniać. © Overheard / Ideer
  • Kiedy byłam studentką, pracowałam na pół etatu w sklepie z torebkami. Od moich dwóch współpracownic nie raz usłyszałam, że moje studia są do bani i że lepiej byłoby, gdybym nie marnowała czasu na uczelni. Ich przekomarzania ucichły, gdy przyszła bogata, ekscentryczna klientka i nikt poza mną nie mógł jej pomóc. Zapytała o coś po angielsku. A nikt oprócz mnie nie znał angielskiego. Zarobiłam wtedy okrągłą sumkę, a moi szefowie zaproponowali mi awans.
  • Dostałam pracę, gdy miałam 22 lata. Wszystkie kobiety były tam po 40. i od razu zaczęły mnie dręczyć. Powtarzały, że nic nie umiem, a one są starsze i mądrzejsze. Ze względu na wiek i brak doświadczenia nie potrafiłam im się postawić. Kiedy odchodziłam, życzyłam im, żeby ich dzieciom też trafili się tacy współpracownicy. Po 3 latach zobaczyłam ogłoszenie o wakacie w tej samej firmie, a potem dowiedziałam się, że przez cały ten czas nikogo nie udało im się zatrzymać na tym stanowisku. Co za jadowite baby. © Work Stories / VK
  • W mojej poprzedniej pracy brałam pieniądze za pomoc. Na przykład koleżanka prosiła mnie o zrobienie raportu rozliczeniowego — 100 złotych. Potem zamiast niej przyszła inna. Powiedziała, że nie zapłaci. Nie jest głupia. A ja niby mam być głupia? Podsłuchane / Ideer
  • Kiedyś starałam się o pracę w agencji nieruchomości. Dyrektor pogardliwie zadawał mi pytania z historii. Ani jednego pytania na temat. Na większość pytań odpowiadałam, że nie pamiętam. Rzucił jakąś złośliwą uwagę na temat mojej inteligencji, a ja wyszłam z poczuciem porażki. Wieczorem zadzwonił do mnie i powiedział, że zostałam zatrudniona. Oczywiście nie poszłam tam do pracy. © Overheard / Ideer
  • Kiedy byłam w technikum, pracowałam po trzy godziny dziennie. A kiedy skończyłam szkołę, zostałam zatrudniona na pełny etat. Zaoferowałam swoje poprzednie miejsce przyjaciółce, która była jeszcze studentką dzienną. Pracowałyśmy w tym samym biurze i z jakiegoś powodu moja przyjaciółka zdecydowała, że skoro ona nie ma czasu, to ja powinnam jej pomóc. A kiedy nie może iść do pracy, muszę zrobić wszystko za nią, a ona otrzyma wynagrodzenie. Nie mam już przyjaciółki, nawet się nie witamy, jeśli się spotkamy. © Overheard / Ideer
  • Kiedyś przyszłam na drugą rozmowę kwalifikacyjną do biura. Duże okna wychodziły na parking i zauważyłam samochód podobny do mojego na miejscu dla niepełnosprawnych. Weszłam, a kierownik popatrzył na mnie ponuro. Zadawał mi pytania lekko zdawkowym tonem i był zirytowany moimi odpowiedziami. Następnie spytał: „Czy zawsze parkujesz na miejscu dla niepełnosprawnych?”. Byłam w szoku, a on wytknął mi, że nie mam prawa parkować w ten sposób w potencjalnym miejscu zatrudnienia. Powiedziałam „To nie jest mój samochód!”. A on na to: „Udowodnij to!”. Chwyciłam torebkę i wybiegłam z biura. Jego zadowolenie szybko zniknęło, gdy podeszłam do mojego samochodu w innym miejscu i wsiadłam do niego. Nawet się nie odwróciłam, gdy odjeżdżałam. © invisibuni / Reddit
  • Kiedyś pracowałem w IT. Nie mieliśmy ścisłego harmonogramu dnia w naszej firmie, dopóki nie przyszedł nowy menedżer. Kazał nam pracować ściśle od 9:00 do 17:00. Produktywność spadła, w końcu programowanie jest procesem kreatywnym i wymaga elastyczności. Następnie kierownictwo zorganizowało pilną konferencję online, aby omówić przyczyny spadku wydajności. Została ona zaplanowana na 16:30. Dokładnie o 17:00 jeden z pracowników powiedział: „Zgodnie z nową zasadą pracy od 9 do 17 musimy się natychmiast wylogować”. © TheBigCahoona43 / Reddit
  • Kiedy przyszłam do mojej pierwszej pracy jako stażystka w dużej firmie, bardzo bałam się wszystkich i z jakiegoś powodu szefowa mnie nie lubiła. Zła, obłudna kobieta. W pierwszych dniach, kiedy podeszłam do niej z papierami do podpisania, te upadły i rozleciały się. Nawrzeszczała na mnie. Byłam zszokowana taką postawą, wróciłam do domu zapłakana i postanowiłam, że nie zostanę tam ani dnia dłużej niż wymagane do stażu. Przez dwa lata udowodniłam, że jestem świetną specjalistką, moja pensja została podwojona, moja praca była wysokiej jakości, wiele projektów zostało przekazanych, moi koledzy w biurze mnie uwielbiali. Pod koniec stażu szefowa wezwała mnie do siebie, zaczęła świergotać i namawiać do pozostania. A najśmieszniejsze było to, że powiedziała: „Może zrobiłam ci coś osobiście. Więc powiedz mi, rozwiążemy to”. Wciąż się śmieję. © Overheard / Ideer
  • Dostałam nową pracę. Szefowa to despotka, ale skusiły mnie pieniądze, pensja jest naprawdę dobra. Sposób komunikacji szefowej jest okropny: poniża, krzyczy. Najwyraźniej uważa, że tylko w ten sposób można odnieść sukces. Pracownice biegną do toalety, żeby się wypłakać, a jak ktoś nie może tego znieść, odchodzi. Wymyśliłam rozwiązanie. Zaprzyjaźniłam się z działem HR. Za każdym razem, gdy szefowa dzwoniła, podgłaszałam dźwięk, żeby wszyscy słyszeli jej krzyki. Po miesiącu HR przeprowadził ankietę wśród pracowników. Zapytali, czy jesteśmy zadowoleni. A kiedy zobaczyli, że wszyscy jednogłośnie zagłosowali za zmianą kierownictwa, usunęli tę babę i awansowali naszego kierownika. Teraz wszyscy są zadowoleni, pracujemy z przyjemnością. © Work Stories / VK

A oto kolejne historie, które udowadniają, że niemiły szef albo współpracownicy mogą solidnie zszargać nam nerwy.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły