16 historii, które udowadniają, że w tak magicznym miejscu jak pociąg zdarzyć może się wszystko

Ludzie
10 miesiące temu

Chyba każdy, kto podróżował pociągiem, przyzna, że może to być bardzo emocjonujące przeżycie. Niektórym udało się spotkać w przedziale kolejowym miłość życia, natomiast inni byli świadkami takiej życzliwości, że na długo ogrzało im to serca. Historie przedstawione w tym artykule udowadniają, że pociąg to odrębny świat, który trudno porównać z czymkolwiek innym.

  • Pamiętam jazdę pociągiem dawno temu. Wagon był pusty, czysty i zimny. To była dwudniowa podróż. Na jednej ze stacji wsiadła dziewczyna. Zaczęliśmy rozmawiać i okazało się, że jej chłopak właśnie się ożenił, a ona jest w ciąży. Postanowiła uciec z domu. Jeśli jej ojciec by się dowiedział, mógłby zrobić jej coś złego! W kieszeni miała parę groszy, była cała zapłakana. Nie miała pojęcia, co robić. Zlitowałem się nad nią, wziąłem ją do domu i powiedziałem: „Możesz tu pomieszkać. Urodzisz, a potem zobaczymy”. Ale kiedy odbierałem ją ze szpitala, zdałem sobie sprawę, że chcę być ojcem tego chłopca! Ten mały chłopiec jest już dorosły. A ja jestem mężem tej dziewczyny od prawie 30 lat.
  • Kiedy czekam na stacji, lubię patrzeć na przejeżdżające pociągi pasażerskie. Obserwuję ludzi siedzących w swoich przedziałach z kanapkami i herbatą w uchwytach. Jadą gdzieś, może na wakacje, a może do krewnych. Robi mi się wtedy ciepło na duszy. Kocham drogę i pociągi.
  • Kiedyś, gdy byłam dzieckiem, jechaliśmy pociągiem. Byłam gadatliwą dziewczynką. Podróżował z nami pewien chłopak, od razu go zaczepiłam. Rozmawialiśmy całą noc, a potem poprosił mnie o adres domowy. Jakieś trzy lub cztery lata później dostałam pocztówkę. Okazało się, że nie była to zwykła kartka, ale zaproszenie na ślub od tego faceta. Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego mnie zaprosił, ponieważ jestem dla niego absolutnie nikim. Ale najbardziej epicką rzeczą jest to, że trzymał kartkę z moim adresem domowym przez tyle lat. © Sarvajit Bhoyate / Quora
  • Kiedy byłam młoda, uwielbiałam jeździć pociągiem. Kiedyś przed podróżą nie spałam całą noc. Pracowałam wtedy jako audytor. Wsiadłam do pociągu, obok mnie siedział jakiś facet. Od razu powiedziałam do niego: „Jak tylko pociąg ruszy, coś sobie zjemy!”. Ale natychmiast zasnęłam. Obudziłam się, a facet powiedział z wyrzutem: „Mówiłaś, że coś zjemy”. Biedak. Czekał, aż się obudzę.
  • Po ukończeniu pierwszego semestru na uniwersytecie wracałam z przyjaciółmi pociągiem do domu. Tak się złożyło, że akurat były moje urodziny. Wieczorem wszyscy zasnęli, ponieważ byli bardzo zmęczeni. Ja jednak nie mogłam zasnąć jeszcze przez kilka godzin i po prostu siedziałam z telefonem w ręku. Właśnie wtedy moi przyjaciele zaczęli wiwatować i śpiewać. W tym samym momencie skądś pojawił się tort ze świeczkami. Oczywiście w takim zamieszaniu inni ludzie w wagonie też zaczęli się budzić. Czułam się nieswojo, ponieważ hałas zakłócał sen pasażerów. Ale wiele osób z uśmiechem na twarzy zaczęło dołączać do zabawy. Przez 2-3 godziny większość wagonu świętowała moje urodziny. Nigdy nie zapomnę tej podróży. © Somya Gupta / Quora
  • Znalazłem pracę jako konduktor. Zawsze pociągał mnie stukot kół i romantyzm pociągów. Pracuję już od trzech miesięcy, to interesujące i niezbyt trudne zajęcie. Wiele nowych i ciekawych znajomości z pasażerami z różnych części świata, którzy oferują pomoc w każdy możliwy sposób. Dzięki temu zacząłem zdawać sobie sprawę, jak bardzo życzliwi i sympatyczni potrafią być ludzie.
  • Jechałam kiedyś pociągiem. Ponieważ moi współpasażerowie okazali się natrętni i nieprzyjemni, poprosiłam konduktorkę o możliwość przejścia do innego przedziału, gdzie mogłam jechać sama. Coś jej się jednak pomieszało i na następnej stacji do mojego przedziału wszedł jakiś facet. Wszystko zaczęło się od jego słów: „Dokąd jedziesz?”. A resztę pamiętam jak przez mgłę: jego oczy, jego głos — wszystko stało się jasne od pierwszych minut. Niestety na następnej stacji kazano mi się przenieść do przedziału obok. W nocy jechaliśmy w sąsiednich przedziałach, przez ścianę, a rano byłam już w innym mieście. Pamiętałam tylko jego imię. To byłby koniec, ale nie! Postanowiłam go odnaleźć. W grupie kolejarzy znalazłam dziewczynę, która pracuje w kasie biletowej, porozmawiałam z nią, poprosiłam o dane faceta. Od razu go znalazłam i napisałam do niego. Był zszokowany i powiedział, że też mnie szukał, ale był głupcem, że nie wziął mojego numeru. Teraz jesteśmy małżeństwem i mamy córkę. Nie bylibyśmy razem, gdyby ta kasjerka nie zgodziła się mi pomóc. Niestety, straciłam z nią kontakt.
  • Podróżowałem z przyjacielem pociągiem. Postanowiliśmy usiąść na chwilę w wagonie restauracyjnym. Zaczęliśmy rozmawiać i nie zauważyliśmy, jak szybko mijał czas. Wtedy pani z obsługi podeszła i powiedziała: „Powinien pan wysiąść na tej stacji!”. Odpowiedziałem, że jak tylko pociąg się zatrzyma, od razu wysiądziemy. A ona uśmiechnęła się słodko i powiedziała: „Właściwie to teraz stoimy”.
  • Moja przyjaciółka ze studiów jechała z matką i młodszą siostrą na ślub krewnego. Obok niej siedział jakiś facet ze swoimi przyjaciółmi. Na początku uśmiechali się do siebie, a pod koniec podróży wymienili się nawet numerami telefonów. W jakiś sposób facet dowiedział się o ślubie i postanowił dostać się na tę imprezę. Tak, spotkali się tam i wkrótce po uroczystości przyjaciółka wróciła do domu. Ale facet nie poprzestał na tym i ponownie przyjechał do niej do innego miasta. Niedawno obchodzili rocznicę ślubu. © Mansi Biyani / Quora
  • Musiałam pojechać do innego miasta. Był bardzo upalny lipiec. Przez ostatnie trzy dni prawie nie jadłam. To był bardzo nerwowy okres. Ale wreszcie mogłam wrócić do domu. Niestety, zostały tylko bilety na górną kuszetkę. Weszłam do przedziału, spojrzałam na moją kuszetkę pod sufitem i zdałam sobie sprawę, że nie wejdę. Po prostu nie mam siły. W ogóle nie mam siły. Zapytałam sąsiadów z dołu: „Czy mogę usiąść tu na brzegu przez chwilę? Odpocznę moment, a potem wejdę na swoją kuszetkę”. Przypuszczam, że nie wyglądałam za dobrze, bo spytali o moje zdrowie i nawet mnie czymś nakarmili. Przyszła konduktorka. Spojrzała na mnie, wzięła mnie pod ramię i zaprowadziła do swojej kanciapy. Położyła mnie, przykryła kocem i zamknęła drzwi. Obudziła mnie, kiedy pociąg dojeżdżał do mojej stacji. Gdy przypominam sobie tę historię, uśmiecham się przez łzy.
  • Pewnego dnia podróżowałem z rodzicami pociągiem, a w przedziale z nami jechała piękna młoda kobieta. Moi rodzice rozmawiali z nią przy herbacie i kanapkach. To była bardzo długa droga, więc tych rozmów było wiele. I wreszcie mój ojciec zorientował się, że gdzieś już słyszał te wszystkie historie. Pod wieczór drugiego dnia okazało się, że towarzyszką podróży była jego daleka kuzynka, której nigdy nie spotkał, bo jej rodzinne miasto było oddalone o tysiące kilometrów. Tak żyli, nie wiedząc o sobie nawzajem, dopóki nie spotkali się w pociągu.
  • Północ. Wszedłem do przedziału, wszyscy spali. Siadłem na jednym z siedzeń. Obok usiadł facet i przywitał się szeptem. Przyniesiono pościel i miałem zamiar natychmiast iść spać. Nagle facet zaczął rozmawiać na czacie wideo. Robił to bardzo emocjonalnie! Ale kiedy skończył rozmawiać, nikt się nie oburzył. To dlatego, że facet komunikował się w języku głuchoniemych. Rano ponownie skontaktował się ze swoim rozmówcą i zaczął gestykulować, wypowiadając słowa ustami bez wydawania żadnego dźwięku. Nawet zaśmiał się cicho. Jednocześnie doskonale słyszał. Spojrzałem na jego szczęśliwą twarz i pomyślałem, że prawdopodobnie jest w drodze do swojej ukochanej kobiety, tak jak ja.
  • Wracałam z mamą z rodzinnych wakacji. Wsiadłyśmy do pociągu o 23:00, ale nie byłyśmy przygotowane na to, że w nocy będzie bardzo zimno. Mama okryła się szalikiem, a ja wyjęłam z torby koszulę. Ale moje stopy były jak z lodu. Obok nas siedział facet, który zauważył, że pocieram stopy, żeby się rozgrzać. Bez słowa wyjął ze swojej torby koszulę w kratę i przykrył nią moje i swoje nogi. Uznałam za stosowne powiedzieć: „Mamo, spójrz, znalazłam ci zięcia”. © Saumya Singh / Quora
  • Jechałam pociągiem. Zauważyłam, że facet na sąsiednim siedzeniu otworzył galerię zdjęć w telefonie i wpatrywał się w zdjęcie swojej dziewczyny przez jakieś 5 minut. Nie mógł oderwac od niej wzroku. Zrobiło mi się ciepło na myśl, że mężczyźni też tak robią. Ach, miłość.
  • Mój mąż i ja poznaliśmy się w pociągu i przeżyliśmy razem połowę życia, aż do jego śmierci. Ech, żyłabym z nim nawet przez kolejne 200 lat.
  • Sobota. Podróżowałem do innego miasta do pracy. To był bardzo ciężki tydzień, a ja musiałem jeszcze tłuc się pociągiem przez cały weekend. W dodatku tuż przed podróżą pokłóciłem się z żoną. Czułem się smutny i samotny. Pociąg zatrzymał się na stacji w jakimś mieście. Wszedł staruszek, a za nim jego żona. Leżałem na górnej kuszetce, ale oni od razu się przywitali i usiedli. Po jakiejś godzinie spojrzałem na staruszków. Siedzieli w milczeniu, trzymając się za ręce i patrząc przez okno. To było takie wzruszające. Po cichu zrobiłem zdjęcie z góry i wysłałem je żonie, a potem podpisałem: „To ty i ja na starość”. Tak się pogodziliśmy.

Choć podróż pociągiem niekiedy kojarzy nam się jedynie z uciążliwymi współpasażerami, nie można zaprzeczyć, że w kolejowym wagonie czasami można przeżyć także urocze i wzruszające chwile.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły