17 osób, które wykazały się profesjonalizmem wykraczającym poza oczekiwania otoczenia

Ludzie
6 miesiące temu

Bohaterowie dzisiejszego wyboru korzystali z usług przedstawicieli różnych zawodów i otrzymali nie tylko doskonałą obsługę, ale także natychmiastową poprawę humoru. Bo czyż to nie jest miłe, gdy taksówkarz okazuje się miłośnikiem zwierząt i nie boi się, że kotek zabrudzi wnętrze samochodu, a znajomy bibliotekarz błyskawicznie znajduje książkę, której szukasz od kilku lat?

  • Spóźnialiśmy się na ślubowanie pierwszej klasy. Wzięliśmy taksówkę do szkoły, a mój syn nagle krzyknął: „Zapomnieliśmy zabrać kwiatów”. Szok, panika, a wtedy kierowca odwrócił się z nieprzeniknioną miną i powiedział: „Mam bukiet w bagażniku. Kupiłem go dla teściowej, ale wam na pewno jest bardziej potrzebny”. Byłam po prostu w siódmym niebie, bardzo mu podziękowałam, a za bukiet oddałam mu blikiem.
  • Wczoraj dostałem wypłatę i poszedłem na lunch do pobliskiej kawiarni. Obsługiwała mnie nieznana kelnerka, a serwis był doskonały, wręcz idealny. Płacąc, postanowiłem wyrazić swój szczery podziw, a jednocześnie poznać sekret właściwego podejścia do pracy. Powiedziałem jej, że po raz pierwszy widzę takie podejście do klienta. Poprosiłem, aby powiedziała mi, na czym polega jej tajemnica. Otrzymałem taką odpowiedź: „Jestem właścicielką tej kawiarni”.
  • Od 3 lat chodzę do tego samego salonu na manicure. Ostatnio, kiedy przyszłam na wizytę, poinformowano mnie, że moja kosmetyczka jest chora, ale obsłuży mnie nowy pracownik. Pracownik, nie pracownica. Byłam zdumiona tym, że mężczyzna będzie piłował moje paznokcie. Przez pierwsze 10 minut patrzyłam na niego i nie mogłam zrozumieć, co się dzieje. Potem się rozluźniłam, zaczęliśmy rozmawiać. Powiedział, że ma żonę, dwójkę dzieci. Kiedyś pracował na budowie, a potem jego żona zaszła w ciążę i poprosiła go o pomoc, bo nie mogła sama pomalować palców u stóp. Spodobał mu się ten proces tak bardzo, że poszedł się uczyć. Początkowo ukrywał się przed wszystkimi, potajemnie uczęszczał na kursy i pracował na budowie przez kolejne 11 lat. A potem splunął na stereotypy i poszedł do salonu kosmetycznego. Na początku wszyscy byli do niego sceptycznie nastawieni, ale potem stał się ulubieńcem wszystkich pań. Teraz ja też do niego chodzę. Uważnie, sterylnie, czysto!
  • Niedawno starałam się o kartę kredytową. Zadzwoniła do mnie pani z banku, żeby doprecyzować dane. Po dosłownie kilku zdaniach zaczęła mieć straszną czkawkę. Ale recytowała standardowy tekst, mimo tej czkawki. Pełen profesjonalizm.
  • Wracałam z kotem od weterynarza taksówką. Kot okropnie zawodził całą drogę. Taksówkarz:
    — Niech pani puści kota, wyjrzy sobie przez okno.
    — Ma białe futerko, zostawi wszędzie sierść.
    — Przynajmniej nie będzie tak płakał.

„Kupiłem ciasto. Okazało się spleśniałe, chociaż data ważności nie minęła. Postanowiłem skontaktować się z producentem. Po 5 dniach otrzymałem 2 kg pysznych smakołyków”.

  • Kiedyś, gdy byłam w ciąży, wracałam z przychodni. Weszłam do autobusu, nie było wolnych miejsc. Kierowca stał kilka minut na przystanku, pasażerowie zaczęli mieć pretensje, szemrać, dlaczego nie jedziemy, na kogo czekamy i tak dalej. A kierowca ogłosił przez głośnik, że nigdzie nie pojedzie, dopóki kobieta w ciąży stoi. Byłam taka zadowolona, od razu zwolniło się kilka miejsc.
  • Postanowiłam zmienić pracę. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną do sieci sklepów zoologicznych. Poproszono mnie, żebym opowiedziała coś o sobie, a w tym czasie kierownik przeglądał moje dokumenty. Kiedy dotarł do CV, spojrzał na nie przez 5 sekund i powiedział: „Jest pani przyjęta”. Byłam zaskoczona, bo nawet go nie przeczytał Zapytałam go, dlaczego, i usłyszałam w odpowiedzi: „Na pani CV jest psia sierść i na dole widać ślad ugryzienia szczura. Z pewnością ma więc pani doświadczenie w opiece nad zwierzętami”. To dopiero profesjonalne spojrzenie.
  • Uśmiechnięty dziadek, japoński taksówkarz, dał nam origami. Od lat składa łabędzie dla własnej przyjemności.
  • Wczoraj świętowaliśmy w kawiarni urodziny córki znajomych. Zarezerwowałem stolik tydzień temu (poprosili mnie o to), zadzwoniłem i zapytałem, czy mogę rozmawiać z Beatą. Dali mi do telefonu Beatę. Okazało się, że to była dyrektorka. Przeprosiłem i wyjaśniłem jej, że chodziło mi o kelnerkę, która obsługiwała nas ostatnim razem. Chciałem ją zapytać, czy będzie w niedzielę. Nie będzie, nie było jej w grafiku. W porządku. Zamówiłem stolik i zapomniałem. Przyjechałem, spotkałem kilku znajomych, a obsługiwała nas kelnerka Beata. Świetne jedzenie i dobra zabawa, a kiedy wyszliśmy, wyszła też Beata. Okazało się, że została wezwana do pracy z powodu mojego telefonu i przyszła! Dla jednego klienta.

„Rower mojej córki wyjaśniający różnicę między Austrią a Australią”

„Europa, Austria.
Mozart, nie kangury”

„Kilka tygodni temu zamówiłem akcesoria rowerowe. Przesyłka zawierała nie 2, ale 3 przedmioty. Oprócz zamówionych produktów otrzymałem również paczkę żelków”.

  • Moja mama jest lekarzem. Kiedy byłem dzieckiem, przychodziła do naszej szkoły z innymi lekarzami i pobierała krew z palców uczniów. Gdy była moja kolej, wchodziłem, mama rysowała mi czerwonym długopisem kropkę na palcu i przykładała do niej watę. Wychodziłem, jakby nic się nie stało, i mówiłem wszystkim, że to nie boli i nie ma się czego bać.
  • Nie daję napiwków, jeśli nie podobała mi się obsługa. Ale kiedyś siedziałem w restauracji, wszystko było super. Nadszedł czas zapłacenia rachunku, miałem tylko kilka monet, a najbliższy bankomat był 2-3 km dalej.... Głupio mi było nie zostawić napiwku, ale zapłaciłem rachunek kartą i uciekłem, zanim kelner się spostrzegł. Oddaliłem się od restauracji jakieś 200-300 metrów. Było już ciemno. I wtedy usłyszałem, że ktoś mnie dogania. Odwróciłem się: kelner biegł za mną, wołając, że zapomniałem karty. To było obce miasto i nie było wtedy aplikacji do płatności mobilnych. Poszedłem wypłacić gotówkę, wróciłem do restauracji i zostawiłem napiwek w wysokości połowy rachunku.
  • Przez lata próbowałem przypomnieć sobie tytuł książki, którą przeczytałem 10-15 lat temu. Wiedziałem, że ma ona coś wspólnego ze sztucznym wirusem przypadkowo uwolnionym z laboratorium w Japonii. Próbowałem ją znaleźć za pomocą kilku wyszukiwarek, ale nie mogłem. Doprowadzało mnie to do szału. Poskarżyłem się mojemu przyjacielowi, który pracuje jako bibliotekarz, a on napisał mi tytuł i autora w ciągu 30 minut. Magia. © OMothmanWhereArtThou / Reddit
  • Istnieje wiele zasad dotyczących obsługi. Jak serwować, w jakiej kolejności, jak ustawiać zastawę stołową, i tak dalej. Ale najbardziej przydatną radą, jaką otrzymałem, była ta od mojej pierwszej szefowej, kiedy byłem jeszcze studentem i pracowałem na pół etatu w restauracji. Powiedziała: „Możesz znać tyle zasad i technik, ile chcesz, ale na nic ci się to nie przyda, jeśli nie złapiesz kontaktu z gośćmi. Staraj się witać każdego i obsługiwać go tak, jakby był starym przyjacielem, na którego czekałeś cały dzień”.
  • Byłem na koncercie pewnego zespołu rockowego. I to, co uderzyło mnie najbardziej, to szacunek dla publiczności! Program koncertu wyraźnie przećwiczony, ani jednego dodatkowego ruchu czy dźwięku, żadnych wpadek. Przywieźli 2 ciężarówki sprzętu do naszego małego miasteczka, aby zrobić prawdziwe show. W konsekwencji nie było żadnych problemów z dźwiękiem. Rozciągnęli nawet tło i zrobili głośniki ze specjalnymi ekranami. Ale najbardziej niesamowita rzecz: zaczęli dokładnie w zapowiedzianym czasie, co do minuty.

Są pewne oznaki, po których można rozpoznać, czy usługa, na którą się umówiliście, zostanie wykonana właściwie i profesjonalnie. Zobaczcie, jak poznać dobry salon kosmetyczny.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły