Chcę odejść od mojego męża po 17 latach, ponieważ mnie okradł

Związki
5 dni temu

Nasza czytelniczka imieniem Dana napisała do nas list i podzieliła się swoją poruszającą historią. Poprosiła nas również o jej opublikowanie, ponieważ chciała poznać opinie innych internautów i zapytać, czy słusznie rozwodzi się z mężem po tym, co zrobił. Mężczyzna okradł swoją małżonkę, a ona nie potrafi mu wybaczyć. Kobieta ma wiele powodów, by odczuwać wściekłość i rozczarowanie zachowaniem swojego męża.

Dana miała cenną pamiątkę, którą była dla niej bardzo ważna.

Dana rozpoczęła swój list następująco: „Ja i mój mąż Derek od ponad 17 lat tworzymy naprawdę dobre małżeństwo. Mamy dwójkę dzieci i nasze życie było szczęśliwe pod każdym względem. Ostatnio wydarzyła się jednak pewna rzecz, która zagroziła naszemu związkowi i nadwyrężyła moje zaufanie do męża”.

Kobieta wyjawiła: „Kiedy miałam 5 lat, moja ukochana babcia podarowała mi swój porcelanowy zestaw do herbaty. Ona z kolei otrzymała go od swojej matki. Sama nie miała córek, a ja byłam jedyną dziewczynką spośród jej 15 wnucząt, więc zastawa trafiła właśnie do mnie. Te pozornie proste naczynia z porcelany kostnej mają dla mnie ogromne znaczenie. Wątpię, by zestaw miał jakąkolwiek wartość pieniężną, ale jego wartość sentymentalna jest dla mnie ogromna. Bardzo go cenię, ponieważ to pamiątka po babci. Używam tych naczyń już od wielu, wielu lat. Chciałam nawet pewnego dnia przekazać je mojej własnej córce lub wnuczce. Mój mąż Derek o tym wszystkim wie”.

Zestaw do herbaty stał się częścią rodzinnej tradycji.

Dana kontynuowała swoją historię: „Niedawno siostra Dereka przyjechała do nas na tydzień ze swoją rodziną. Za każdym razem, gdy w naszym domu zjawiają się ich małe córeczki, wyciągam mój specjalny zestaw do herbaty i organizuję przyjęcie herbaciane. Robię kanapki, placki oraz ciasteczka i serwuję je z herbatą.

Ten zwyczaj jest kultywowany w mojej rodzinie od dawna. Moja babcia sprawiła, że herbaciane przyjęcia stały się dla mnie bardzo ważne i z radością kontynuuję jej tradycję. Tak więc ja, moja szwagierka i jej córki zorganizowałyśmy sobie popołudniową herbatkę.

Kilka tygodni później odwiedziła nas z kolei moja przyjaciółka ze swoimi małymi córkami. Oczywiście znów zaplanowałam specjalne herbaciane przyjęcie. Cały ranek piekłam i robiłam kanapki, a potem poszłam wyciągnąć mój zestaw do herbaty. Okazało się jednak, że zniknął.

Zwykle trzymam go w szafce w kuchni. Za każdym razem delikatnie go myję i odkładam w to samo miejsce. Strasznie się zmartwiłam, kiedy zobaczyłam, że go nie ma i od razu zaczęłam go szukać. Moja przyjaciółka zdążyła już dawno pójść do domu, a ja wciąż nigdzie nie znalazłam mojej porcelany. Popołudniowa herbatka i mój nastrój zostały zepsute”.

Derek zachowywał się normalnie i Dana o nic go nie podejrzewała.

Dana zdradziła: „Spędziłam wiele tygodni na demolowaniu domu w poszukiwaniu mojego cennego zestawu do herbaty. Zajrzałam do każdej szafki, każdej szuflady, każdego kredensu — cały dom został dosłownie wywrócony do góry nogami. Derek nawet pomagał mi szukać zaginionej pamiątki. Był współczujący i wyraził ubolewanie, że zestaw zniknął. Mówił też, że przecież porcelana nie mogła zapaść się pod ziemię.

Najbardziej boli mnie to, że Derek dobrze wiedział, gdzie jest mój zestaw, ale udawał, że go zgubiłam. Wiedział, jak bardzo jestem zdenerwowana i próbował mnie pocieszyć obietnicami, że kupi mi nowy zestaw. Tak jakby naczynia ze sklepu mogły zastąpić pamiątkę po babci...”.

Kobieta dodała: „Kilka dni później Derek przyszedł do domu z tanim, lichym zestawem, który kupił w jakimś sklepie. Wyrzuciłam go do kosza. Jeśli chcecie, możecie nazwać mnie niewdzięczną, ale byłam wściekła, że nie potrafił zrozumieć, jak niezastąpiony był zestaw mojej babci.

Przedmiot, który ma tak wielką wartość sentymentalną, bo został mi podarowany przez moją dawno zmarłą babcię, nie może zostać zastąpiony niczym — bez względu na jak drogi (lub w tym przypadku tani) byłby jego zamiennik”.

Szokująca informacja wyszła na jaw niespodziewanie.

Dana napisała: „Pewnego dnia usłyszałam, jak mój mąż rozmawia przez telefon. Mówił siostrze, że ma coś schować, gdy przyjedziemy do niej w odwiedziny. Miała też przekazać swojej córce, żeby nic o tym nie wspominała, bo wciąż jestem zdenerwowana. Nie wypowiedział słów «zestaw do herbaty», ale wiedziałam, że właśnie o niego chodziło. Weszłam do pokoju, gdy Derek wciąż rozmawiał przez telefon i nazwałam go złodziejem. Zdębiał. Natychmiast się rozłączył i próbował mi coś tłumaczyć. Nie chciałam go jednak słuchać i powiedziałam mu, że ma zwrócić mi mój zestaw.

Po chwili zadzwoniła do mnie siostra Dereka i ją również nazwałam złodziejką. Powiedziałam jej, żeby oddała moją porcelanę w takim samym stanie, w jakim ją zabrała, albo zadzwonię na policję. Potem się rozłączyłam. Derek próbował mnie przekonać. Mówił, że jego mała siostrzenica bardzo lubi ten zestaw, a takie rzeczy są przecież przeznaczone właśnie dla małych dziewczynek.

Mój mąż powiedział, że i tak chciał mnie poprosić, żebym podarowała porcelanę jego siostrzenicy. Jego zdaniem to bez różnicy, czy otrzyma go teraz, czy później. Dodał też, że jestem za stara na bawienie się zabawkami dla dzieci i naprawdę powinnam dorosnąć. Na koniec nazwał mnie niedojrzałą i stwierdził, że przecież to nic nie znaczy. Cóż, widocznie chodziło mu o to, że dla niego mój zestaw nic nie znaczy, więc powinnam zapomnieć o sprawie”.

Dana wyznała: „Następnego dnia poszłam na policję zgłosić kradzież. Zadzwoniłam też do brata, który mieszka w tym samym mieście, co siostra mojego męża. Mój brat pojechał do niej i zabrał mój zestaw do herbaty. Mój mąż był wściekły i przez kilka dni wyzywał mnie od najgorszych. Teraz pisze do mnie długie wiadomości z przeprosinami, ale ja chcę rozwodu i to natychmiast. Czuję, że nie mogę już mu ufać, a mój ból jest zbyt duży”.

Mąż naszej innej czytelniczki co noc wychodzi z domu bez wyraźnego powodu. Pomóżmy jej wspólnie rozwiązać tę tajemniczą sprawę.

Zobacz, kto jest autorem zdjęcia freepik / Freepik

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły