19 osób, którym szczerze współczujemy sąsiadów z piekła rodem

Ludzie
2 miesiące temu

Nie zawsze mamy wpływ na to, jak ułożą się nasze relacje z sąsiadami. Bywa, że nawet ci, obok których mieszkamy całymi latami, nagle wpadają na dziwne pomysły, którymi utrudniają nam życie. Nic dziwnego, że w sieci można znaleźć wiele barwnych historii na temat irytujących sąsiadów. Nie mogliśmy się więc powstrzymać i zebraliśmy kilka takich opowieści.

  • Zadzwoniła sąsiadka, nerwowo szepcząc, że ma imprezę rodzinną i potrzebuje mojej pomocy. Pomyślałam, że chce pożyczyć sztućce czy coś podobnego. Uznałam, że mogę jej pomóc, czemu nie. Poszłam tam i nagle znalazłam się w środku brazylijskiej opery mydlanej: wszyscy goście stali wokół jej męża, który wściekły próbował wyważyć drzwi do łazienki. Okazało się, że zaprosiła na swoje urodziny kolegę z pracy, a on uznał, że to doskonały moment, żeby wyznać jej swoje uczucia, oczywiście na oczach jej męża. Mąż się wściekł i rzucił się na niego. Wystraszony facet zamknął w łazience. Kiedy zapytałam ją, jak niby mogłabym jej pomóc w tej sytuacji, powiedziała coś, co nadal szalenie mnie bawi: ze łzami w oczach poprosiła, żebym zabrała tego biednego człowieka do kawiarni, kiedy ona odwróci uwagę męża. Wtedy będzie mogła spokojnie wszystko wyjaśnić mężowi. Najwyraźniej pomyślała, że świetnie się do tego nadaję, ponieważ jestem nauczycielką klas początkowych.
  • Znajoma robiła remont, robotnicy zrobili wszystko, co mieli zrobić. Dwa dni później przyszedł do niej sąsiad i poinformował, że jej robotnicy ukradli mu dywan, i że musi mu zapłacić 300 zł. Zapłaciła, ponieważ jest bardzo niekonfliktowa, a jej mąż jest taki sam. Następnego dnia obudził ją dzwonek do drzwi. Żona sąsiada przyszła i zwróciła pieniądze ze słowami: „Ty go więcej nie słuchaj”.
  • Niedawno do mieszkania moich rodziców wpadł Irek, ich sąsiad z piętra. Uprzedził, że będzie organizował urodziny. Przyjdą goście i będą hałasować, więc prosi o zrozumienie i wybaczenie. Miło z jego strony, ale przyszedł do rodziców o 3 nad ranem! Tłumaczył, że chciał ich złapać na 100% w domu.
  • W bloku są trzy mieszkania. W jednym mieszkam ja z mężem i rocznym dzieckiem, w drugim — małżeństwo z 19-letnim synem, w trzecim — dwie babcie. Obie schorowane, cały czas siedzą w domu i obmawiają wszystkich sąsiadów. Któregoś dnia zepsuła się winda. Syn sąsiadki pomógł mi wciągnąć wózek po schodach. W rezultacie jedna z babć przyszła do mnie, żeby zapytać, czy ten chłopak jest ojcem mojego dziecka.
  • Pewnego dnia wróciłam do domu z pracy i usłyszałam jakieś łomoty w toalecie. Weszłam tam i zobaczyłam sąsiada, który wybił dziurę w ścianie. Spojrzał na moją oszołomioną minę i powiedział: „O, cześć! Zaraz przyjdę”. Przyszedł i wyjaśnił: „Postanowiłem zrobić drugą toaletę w mieszkaniu i podłączyć odpływ do ciebie. Mogę to zrobić?”. Byłam zaszokowana. Zrobił dziurę, a potem przyszedł zapytać? Nie, nie wyraziłam na to zgody. Zakrył dziurę styropianem.
  • Miałem dziwnego sąsiada z dołu. Pewnego dnia wychodziłem z bloku i zobaczyłem, że facet wyszedł na balkon i wyrzucił cały talerz spaghetti w krzaki pod domem. Spojrzałem na niego ze zdziwieniem, a on na to: „Za dużo ugotowałem”. I wrócił do mieszkania. © ursois / Reddit
  • Mój syn czasami zapomina zamknąć drzwi wejściowe. A kot lubi bawić się w nocy reklamówkami. W nocy obudził mnie szelest. Krzyknęłam groźnie do kota: „Co to ma znaczyć?”. I nagle usłyszałam szybkie kroki i skrzypienie drzwi wejściowych. Zerwałam się i wybiegłam na korytarz. Drzwi były otwarte, usłyszałam odgłos zamykanych drzwi u sąsiada naprzeciwko i szczekanie jego psa. Zamiast zapukać i ostrzec mnie o otwartych drzwiach, sąsiad postanowił mnie okraść. Nie mogłam spać do rana, obmyślając plan zemsty.
  • Sąsiad zapukał do mnie o 4 rano i poprosił, żebym z nim poszedł, bo jest nagły wypadek. Wyszedłem, a on zabrał mnie do swojego samochodu i zaczął z dumą pytać, co o nim myślę. Krótko mówiąc, dzwonił tak do każdego mieszkania, aby ludzie mogli obejrzeć jego nowy samochód. © Nieznany autor / Reddit
  • Mieszkamy w nowym budynku. Mimo tego pojawiły się u nas karaluchy: w kuchni, potem w łazience, przy okapie. Widać było, że wędrowały od sąsiadów. Poszłam do sąsiadki i zapytałam, czy mają karaluchy. Na co ona z dumą: „Tak, mamy! Ale ty odkurzasz o 12 w nocy!”. Cóż, faktycznie odkurzam... Wszystkie otwory zostały uszczelnione, nie złapaliśmy więcej karaluchów, ale to porównanie wciąż mnie dobija.
  • Usłyszałem, że ktoś odkręcił wodę przed moim domem. Wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem, że sąsiad podłączył wąż do mojego kranu i używa go do napełniania przemysłowego zbiornika. Chciał wykorzystać wodę w swojej firmie: jest właścicielem myjni samochodowej. Trzeba zaznaczyć, że ten facet jest bogatym i szanowanym przez wszystkich członkiem naszej społeczności. Poprosiłem go jednak, aby tego więcej nie robił. Niby mnie posłuchał, ale nie mam pewności, że to się nie powtórzy. © surprisefaceclown / Reddit
  • Rozumiem, kiedy sąsiedzi przychodzą po sól, cukier czy inne przyprawy. Ale dzisiaj przyszło młode małżeństwo i zapytało mnie dość kategorycznie, czy mam truskawki, banana i śmietanę, i czy mogę im pożyczyć. Skąd ja wam wezmę truskawki?
  • Były urodziny mojego brata i ciocia wysłała mojej mamie kwiaty z tej okazji. Dostarczono je pod drzwi, a sąsiad oderwał liścik z gratulacjami, zadzwonił do naszego mieszkania i wręczył mamie bukiet, jakby był od niego. Mama była bardzo zaskoczona, ale przyjęła kwiaty i podziękowała sąsiadowi. Tydzień później ciocia zapytała, czy mama dostała kwiaty. Z opisu bukietu wszyscy zrozumieli, co się stało. © chi_town_85 / Reddit
  • Miałem denerwującego sąsiada piętro niżej. Ciągle zapraszał swoich przyjaciół i puszczał głośno muzykę. W końcu zmęczyło mnie to i przy kolejnej imprezie zacząłem głośno tupać w podłogę. Sąsiad natychmiast przybiegł do mnie:
    — Przestań hałasować! Próbuję pracować!
    — Nie hałasowałem.
    — To co robiłeś?
    — Tańczyłem do twojej okropnej muzyki. Wyłącz ją, a to się nigdy nie powtórzy.
    I tak, to się już nigdy nie powtórzyło. © error785 / Reddit
  • Od wielu miesięcy w jednym z sąsiednich domów wyje pies. Wyje przez cały dzień. Najwyraźniej właściciele ciężko pracują. Ani zamknięte okna, ani żaluzje nie ratują sytuacji. Co wymyślili właściciele? Kupili drugiego psa, aby zapewnić rozrywkę pierwszemu. Teraz psy wyją w duecie.
  • Buduję dom. Pracownicy przywieźli belki drewniane na dach i podłogi. Przyjechałem sprawdzić postępy. Co 10 minut podchodził któryś z sąsiadów i zadawał to samo pytanie: „Och... Widziałem u ciebie takie drewniane belki. Potrzebujesz ich?”. W końcu zacząłem odpowiadać: „Nie, do cholery, przywiozłem je po to, żeby tu leżały!”.
  • Siedziałem w domu i oglądałem film. Nagle dzwonek do drzwi.
    — Cześć, sąsiedzie. Masz jakieś mięso albo smakołyki?
    Trochę się zawiesiłem, ale sąsiad wyjaśnił:
    — Wróciłem do domu z zakupów, wyładowałem torby w kuchni. Kupiłem ziemniaki, kaszę gryczaną, ryż, groch, cebulę, paprykę. Mój kot siedział cicho i patrzył. Ale kiedy zorientował się, że w reklamówkach nie ma nic innego, prychnął urażony i poszedł do pokoju, a mi się zrobiło wstyd. Więc teraz chodzę po sąsiadach, żeby ktoś mi pożyczył coś dla kota, bo do sklepu jest daleko...
  • Mój nowy sąsiad zawsze gotuje coś pysznego. Aromaty są tak wspaniałe, że aż ślinka cieknie. Pewnego dnia zebrałam się na odwagę i zeszłam do niego, gdy skończył piec mięso na grillu i wracał do domu. Spojrzał na mnie oceniająco: „Chcesz się zakumplować?”. Przytaknęłam. A on powiedział: „Jesteś czwartą osobą, która wprasza się do mnie na kolację. Spadaj” i zatrzasnął mi drzwi przed nosem.
  • Sąsiedzi ze wsi, gdzie mam domek letniskowy, to bardzo osobliwi ludzie. Pewnego dnia ich najmłodszy syn (6 lat) poszedł na spacer po wsi i gdzieś zniknął. Ojciec zaczął szukać dziecka po całej okolicy. Zrobił wielką awanturę u sąsiadów na skraju ulicy. Dziecko odnalazło się na podwórku swojego własnego domu, ale to nie jest takie ważne. Najciekawsze jest to, że jako argument do ataku na sąsiadów mężczyzna wypowiedział genialne zdanie: „Mój syn zaginął. Poszedłem go szukać, a w piecu u Nowaków paliło się. Co innego mogłem pomyśleć?”.
  • Remontuję mieszkanie. Zauważyłam, że w pobliżu ciągle kręci się sąsiadka, próbując zajrzeć do środka. Pewnego dnia nie wytrzymałam i zapytałam ją, czego chce. Odpowiedziała: „Robicie taki wypasiony remont, ale co ja będę miała z tego, że ludzie chodzą tam i z powrotem obok mojego mieszkania?”. Uczciwie obiecałam jej, że jeśli zniknie z mojego progu i nigdy więcej się nie pojawi, to nic nie będzie miała. Z jakiegoś powodu się obraziła.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły