17 życiowych sytuacji, których nieoczekiwane zakończenie okazało się lepsze niż zwroty akcji w filmach

Ciekawostki
9 miesiące temu

Na przestrzeni wielu lat życia zdarza się nam mnóstwo nieprzewidzianych i zaskakujących sytuacji: czasami z powodu zwykłego zbiegu okoliczności, a niekiedy z powodu czyjegoś celowego działania lub naszej pomyłki. Wszystkie takie zdarzenia łączy to, że mogą się stać świetnymi historiami, które będą bawić kolejne pokolenia.

Byłem w siódmej klasie, rok 98. Na pierwszej lekcji mieliśmy sprawdzian z matematyki. Z ławki za mną usłyszałem cichy, żałosny jęk. Odwróciłem się i zobaczyłem, że mój kolega zamiast kalkulatora przyniósł na sprawdzian pilot do telewizora.

***

Mój chłopak ma opaskę sportową, która liczy kroki, rozpoznaje fazy snu i wyświetla wszystkie informacje w aplikacji na telefon. Ostatnio aplikacja ciągle mu wysyłała komunikat: „Nie wysypiasz się, spróbuj więcej odpoczywać”, ale nie zwracaliśmy na to uwagi. Aż do niedawna. Mój chłopak ustawił alarm na opasce, żeby go obudziła, ale nie zrobiła tego we właściwym czasie. Spóźnił się przez to do pracy, a wieczorem w aplikacji pojawiła się nowa wiadomość: „Wyspałeś się?”.

***

Jechałam pociągiem. Siedziałam w przedziale z dwiema przyjaciółkami i facetem w wieku około 45 lat. Gadałyśmy, gapiłyśmy się w swoje telefony, pisałyśmy ze znajomymi. Jedna z koleżanek pisała coś w mediach społecznościowych, druga czytała e-booka. Facet długo się nam przyglądał, najwyraźniej też chciał coś poczytać. Wyjął swój papierowy bilet, trzymał go w ręku jak telefon i przyglądał mu się przez 10 minut. Potem odłożył go, powiedział: „Nikt do mnie nie pisze” i poszedł spać.

***

W 2008 roku jeden z moich współpracowników namówił mnie do umieszczenia moich prac fotograficznych na Flickr. Tak też zrobiłem. Jakaś kobieta po drugiej stronie globu skomentowała je i powiedziała, że bardzo jej się podobają. Okazało się, że była to utalentowana artystka z Argentyny. Dziś jest moją żoną i jesteśmy małżeństwem od 7 lat. © Kent DuFault / Quora

***

Jechałam dziś taksówką i kierowca powiedział do mnie: „Tylko nic nie kombinuj”. Zapytałam: „Ale o co chodzi?”. Okazało się, że na moim koncie w tej korporacji jest informacja: „Próbowała zapłacić punktami Pokémon Go”.
Cóż, próbowałam. Nic na to nie poradzę.

***

Postanowiliśmy wziąć nowego kota. Natknęliśmy się w gazecie na ogłoszenie kobiety, która oddawała kocięta, i cała rodzina udała się do jej domu. Staliśmy tam i nagle kobieta ruszyła w moją stronę z wyciągniętą ręką. Byłam pewna, że chce mnie przytulić. Okazało się, że zmierzała w kierunku włącznika światła, przed którym akurat się znajdowałam. Skończyło się na tym, że odruchowo sama ją przytuliłam, ale wciąż wzdrygam się na to wspomnienie. © lauraligator / Reddit

***

Kiedy byłem dzieckiem, moja babcia prosiła mnie, żebym nigdy nie zboczył z właściwej ścieżki i nie został na przykład punkiem. Cóż, nie dostosowałem się do tych próśb. Ale nie o to chodzi: ostatnio moja babcia sama zgłosiła się na ochotnika, aby zapłacić za moje szalone fryzury, a nawet kupuje mi specjalne kosmetyki do włosów. © Charlemagne Augustus / Quora

***

Pewnego dnia wpadłem na ulicy na, jak mi wydawało, daleką znajomą. Przywitałem się z tą dziewczyną, myśląc, że jest kimś innym. Tak, mam poważne problemy z zapamiętywaniem imion i twarzy, a także okoliczności moich pierwszych spotkań z innymi ludźmi. W każdym razie, zaprosiłem ją na randkę, chociaż wtedy już wiedziałem, że umawiam się z zupełnie inną dziewczyną. Zdałem sobie z tego sprawę, gdy wpisywałem jej numer do mojego telefonu: imię się nie zgadzało.
Koniec historii? Poszedłem na tę randkę. 38 lat razem, jedno dziecko, dom i kariera, a my wciąż jesteśmy małżeństwem. I tak, ona wie, jak to się zaczęło, i jest pewna, że byliśmy sobie przeznaczeni. © John Catiller / Quora

***

Spotykałem się kiedyś z dziewczyną, której ojciec pracował w policji. Poszedłem do jej domu, żeby poznać rodziców, a ona z góry ostrzegła mnie, że jej ojciec jest bardzo surowy. Roześmiałem się. Jej ojciec spotkał nas na progu. Zanim zdążyłem zdjąć buty, krzyknął: „Barsik, mamy gości”, a wtedy do przedpokoju wszedł kot z kapciami w pysku. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że mam kłopoty.

***

Pies leżał pod stołem. Odwróciłam na chwilę wzrok, a kiedy znów spojrzałam, pies leżał w tym samym miejscu, w tej samej pozie, a kanapka zniknęła. Doszłam do jedynego słusznego wniosku: zjawiska paranormalne.

***

14 lutego jechałem z dziewczyną. Zatrzymali mnie policjanci, facet i kobieta. Nawet nie poprosili o dokumenty, pogratulowali mi walentynek, dali balonik z serduszkiem i zrobili sobie wspólne zdjęcie z nami.

***

W młodości znalazłam portfel z dokumentami i danymi kontaktowymi. Zadzwoniłam, umówiłam się na spotkanie w metrze. To były lata 90-te. Przyszło czterech napakowanych facetów. A ja byłam 17-letnią dziewczyną. Okazało się, że facet, którego dokumenty znalazłam, myślał, że to jakaś złodziejska ustawka, więc przyszedł z obstawą. Długo mnie przepraszał. Kilka razy zaprosił mnie na zawody (był trenerem zapaśników) i zabrał do kawiarni.

***

Kiedyś spędzałam Wielkanoc w Chinach. Jedliśmy posiłek w barze. Wtedy drzwi do kuchni otworzyły się i wyszła z nich procesja. Cały personel z właścicielką baru na czele. Trzymała talerzyk, na którym leżały dwa kolorowe jajka. Wyjaśniła, że wie, że mamy święta, i chce nas poczęstować naszym tradycyjnym przysmakiem. Podziękowałam, wzięłam jajka i włożyłam do kieszeni. Chinka zaprotestowała i powiedziała, żebyśmy zjedli je teraz, bo oni chcą to zobaczyć.
Okazało się, że ugotowali jajka w farbkach, aż białka i żółtka były całkowicie zabarwione, i chcieli się upewnić, że faktycznie zjemy coś takiego.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły