15 dowodów na to, że przedszkole jest niewyczerpanym źródłem zabawnych historii

Rodzina i dzieci
10 miesiące temu

Przedszkolaki regularnie przynoszą do domu nie tylko rękodzieła z plasteliny i kolorowego papieru, ale także bardzo zabawne historie. Każda mama ma mnóstwo takich opowiastek, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Poniższe historie nie tylko was rozbawią, ale także przypomną czasy, kiedy jedliście przedszkolny kisiel i buraczki, a zwykły karmel wydawał się być szczytem szczęścia.

  • Miałem jakieś trzy lub cztery lata. Bawiliśmy się zimą na przedszkolnym podwórku i zobaczyłem, że płot lśni od szronu. Polizałem go. Płot z jakiegoś powodu nie chciał mnie puścić. Nauczycielka usłyszała moje krzyki. Polała mi język ciepłą wodą i powiedziała, żebym więcej tego nie robił. Czułem się bardzo urażony: ja się przykleiłem do płotu, a inni nie, to niesprawiedliwe! Podszedłem więc do dzieci i powiedziałem: „Widzieliście, jak nauczycielka biegała wokół mnie? Chcecie też się tak bawić?” Przytaknęły. Kiedy nauczycielka nie widziała, zaprowadziłem całą grupkę do ogrodzenia i na moje hasło dzieci polizały ogrodzenie. Krzyczały i płakały. Przybiegło dwóch przedszkolaków z innej grupy. Ustawiłem ich przy płocie i wszystko zaczęło się od nowa... Krótko mówiąc, tego dnia, według mojej mamy, załatwiłem tak wszystkie grupy w przedszkolu. A w następnym tygodniu przeniesiono mnie do innego przedszkola.
  • Obok przedszkola były tory kolejowe. Nie wiadomo dlaczego wpadłem na pomysł, żebyśmy całą grupą uciekli z przedszkola, wsiedli do pociągu i pojechali „podróżować po kraju”. Wspólnie zebraliśmy trochę pieniędzy i jabłka na podróż. Naszą wędrówkę przerwała gruba dziewczynka, która biegła jako ostatnia i utknęła w płocie... I przedszkolanka, która zobaczyła, że próbuję ją ciągnąć. Ostatecznie wszyscy mieli kłopoty, ale żądza przygód została we mnie na całe życie.
  • Pamiętam, że robiliśmy kolaże w kształcie kolorowych rybek, zbierając kawałki wycięte z czasopism. Jeden z moich kolegów z klasy znalazł reklamę damskiego biustonosza, wyciął go i użył jako okularów przeciwsłonecznych dla swojej rybki. Nauczyciel go zbeształ, a on nigdy nie zrozumiał, co zrobił nie tak. © rkgk13 / Reddit

„Te bałwanki z odcisków palców zrobiły moje przedszkolaki”.

  • Mama lubi opowiadać historię o moim pierwszym dniu w przedszkolu. Nie lubiłam ubierać się na spacer, a mama pobłażała mojemu lenistwu. Dzieci w przedszkolu szykowały się do wyjścia, a ja przyszłam do nauczycielki i poprosiłam, żeby mnie ubrała! Nauczycielka powiedziała, że w przedszkolu dzieci same się ubierają. Wtedy w moim polu widzenia pojawił się chłopiec, którego nie znałam. Podeszłam do niego i powiedziałam:
    — Jak masz na imię, chłopczyku?
    — Romek
    — Romku, załóż mi spodnie!
    I Romek bez słowa zaczął zakładać mi spodnie.
  • Przyszłam odebrać 4-letnią córkę z przedszkola. Spytała mnie głośno:
    — Czy tata Tomek jest w domu?
    — Tak
    — A tata Piotrek?
    Wciąż pamiętam te zbulwersowane miny innych matek. Nie wiedziały, że tata Piotrek to nastolatek z naszego bloku, którego dzieci po prostu uwielbiają. Świetnie się z nimi bawi, więc tak go nazywają.
  • Kiedy mój syn był mały, nie lubił chodzić. Powrót z przedszkola do domu zajmował mu 20-25 minut. A po 5 minutach zaczynał jęczeć: „Chcę na ręce!” Szedł w naszą stronę starszy mężczyzna z twarzą oszpeconą na skutek jakiejś choroby. Powiedział do mojego syna: „Zabiorę cię” i wyciągnął ręce. Pewnie myślał, że dziecko się przestraszy. Ale sam nieźle się przeraził: syn podbiegł do niego, złapał go i krzyknął: „Chcę na ręce!”. Facet ledwo się wyrwał.
  • W grupie przedszkolnej był pewien chłopiec, syn bogatych rodziców. Nie zjadł nic na obiad, bo, jak powiedział: „Nie jemy takich rzeczy”. Nauczycielki uznały, że jest rozkapryszony. Pewnego dnia rodzice się spóźniali, więc nauczycielka zabrała chłopca do swojego domu. Robiło się późno, a on był głodny. Nie spodziewając się sukcesu, zapytała, co by chciał zjeść, a on odparł:
    — Nie ma pani takich rzeczy, które ja lubię.
    — A co lubisz?
    — Jajecznicę.

„Ja w pierwszym dniu przedszkola (2004)”

  • Pamiętam, że w przedszkolu dawali bardzo niesmaczne posiłki i kazali je jeść. Jeśli nie zjadłeś, musiałeś siedzieć nad talerzem przez resztę dnia. Byliśmy też zastraszani, że wyleją nam zawartość talerza na głowę. Aż nadszedł dzień, kiedy miałam tego dość: wzięłam talerz rosołu, wstałam i wylałam go na nauczycielkę. Dostałam od niej niezłe lanie, ale w oczach uczniów byłam bohaterką. Rodzice nawet mnie za to nie zbesztali.
  • Pierwszy dzień mojej córki w przedszkolu. Bardzo się martwiłam, że będzie płakać. Weszła do sali, a ja stałam za szklanymi drzwiami i z trudem powstrzymywałam łzy. Nagle córka odwróciła się i powiedziała do mnie spokojnie: „Jesteś tu jeszcze? Idź i nie martw się o mnie!”. Myślałam, że poczuję ulgę, że mam czas dla siebie, ale tak nie było! Przez cały dzień martwiłam się o nią. Przyszłam ją odebrać, a moja córka się zdziwiła: „Co, już pora wracać do domu?”.
  • Zakochałam się w chłopcu z grupy. Pewnego dnia poszliśmy z rodzicami i całym przedszkolem do zoo. Razem z tym chłopcem szliśmy koło mojej mamy. Trzymaliśmy się za ręce i wszystko było w porządku, dopóki nie dotarliśmy do dziecięcego zoo. Tam jedna z kóz zjadła identyfikator przypięty do jego koszulki. Chłopiec przestraszył się, płakał i próbował schować się za moją mamą, krzycząc, że koza chce go zjeść. Odwróciłam uwagę kozy, dając jej mój identyfikator, a moja mama wyprowadziła chłopca z zagrody. Chociaż byłam rozczarowana, że bał się zwykłej kozy, pozostaliśmy przyjaciółmi przez kilka lat. © ditch_lily / Reddit
  • Szykowałam moją czterolatkę do przedszkola, a ona jęczała: „Nie chcę iść. Chcę spać”. Zapewniłam ją, że w przedszkolu będzie popołudniowa drzemka. I tak płakała i domagała się, żebym odebrała ją przed drzemką. Marudziła przez całą drogę do przedszkola. W szatni usiadł koło niej jakiś chłopiec. Poklepał ją po ręce i powiedział nieśmiało:
    — Jesteś bardzo ładna.
    Moja córka była zakłopotana, zarumieniła się, ale oczy jej błysnęły. Nic mu nie powiedziała, ale kiedy wchodziła do sali, powiedziała do mnie cicho: „Mamo, zostaw mnie na popołudniową drzemkę”.
  • To był rok ’82 lub ’83, miałem wtedy jakieś 2-3 lata. Kiedy mama przyszła odebrać mnie z przedszkola, zobaczyła, że stoję nieruchomo i patrzę na akwarium, które stało w sali. Mama zapytała mnie, co się stało. Odpowiedziałem, że zostałem ukarany za to, że za dużo gadałem w grupie, i kazano mi rozmawiać z rybkami. © Nadzir Jamal / Quora
  • W przedszkolu mieliśmy trójkołowe rowerki. Ale było ich niewiele, więc trzeba było na nie polować. Siedziałem w piaskownicy, kiedy zobaczyłem dziecko zostawiające swój rower. Szybko wybiegłem z piaskownicy i wciąż trzymając zabawkę, którą się bawiłem, zacząłem biec przez plac zabaw. Ale nauczycielka kazała mi odłożyć zabawkę. Aby nie przepadł mi rower, wrzuciłem ją do piaskownicy, ale przypadkowo uderzyłem w głowę jakąś dziewczynkę. Nauczycielka powiedziała, żebym przeprosił koleżankę. Podjechałem na rowerku, pospiesznie wymamrotałem „Przepraszam” i chciałem kontynuować jazdę, ale nauczycielka kazała mi zsiąść z roweru i przeprosić jeszcze raz, tylko szczerze. Warknąłem z irytacją, podbiegłem do dziewczynki, przeprosiłem ją, wróciłem... Ale było już za późno. Inne dziecko wzięło sobie rowerek. Resztę dnia spędziłem, przeklinając „podłą nauczycielkę”. © Michael Noell / Quora

„Jadłem wczoraj kolację w domu moich rodziców i zobaczyłem, że wyciągnęli Mikołaja, którego zrobiłem w przedszkolu, kiedy miałem 6 lat. To takie miłe, że moi rodzice trzymali go przez 40 lat”.

  • Pamiętam, jak nasza opiekunka wychodziła w porze drzemki i wszyscy wtedy zaczynaliśmy rozmawiać. A kiedy wracała, chrapaliśmy strasznie głośno. Myśleliśmy wtedy, że jesteśmy tacy sprytni, a nauczycielka świetnie się bawiła, mówiąc: „Och, jak ładnie śpią”, a potem wychodziła. Jak się okazało, zapisywała imiona chrapiących i pisała notatki do naszych rodziców. © Nieznany autor / Reddit
  • Wczoraj poszłam odebrać wnuka zaraz po wizycie u fryzjera, gdzie obcięłam włosy na krótko. Kiedy weszłam i zawołałam wnuka, najpierw był podekscytowany, a potem jakby zwolnił. Spojrzał na mnie podejrzliwie, niechętnie wyciągnął rękę i powoli podszedł do szafek. A ja, próbując uzyskać komplement na temat nowej fryzury, zapytałam: „Nie rozpoznałeś mnie od razu?”. Wnuk westchnął ciężko, jeszcze raz przejechał po mnie wzrokiem i powiedział stanowczo: „Tak, nie poznałem cię, ostatnio miałaś inne buty!”.

Jakie ciekawe historie przydarzyły się wam lub waszym dzieciom w przedszkolu?

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły