16 historii o ludziach, którzy udają niewiniątka, a tak naprawdę są niezłymi spryciarzami

Ludzie
6 miesiące temu

Wyobraźcie sobie: właśnie podłączyliście nową pralkę. Sąsiadka szczerze się cieszy waszym szczęściem, a potem przynosi wam swoje rzeczy do prania. Jeśli wy także nie możecie znieść takich spryciarzy, przeczytajcie ten artykuł, żeby poznać sztuczki i podstępy stosowane przez takich pozornie serdecznych i bezinteresownych ludzi.

  • Wpadłam na sąsiadkę, a ona zapytała: „Kim był ten facet, którego widziałam wychodzącego od ciebie?”. Powiedziałam, że technik podłączał pralkę. A ona na to: „Świetnie, mam całą wannę namoczonego prania!”. Powinno mi to dać do myślenia. Bo pięć minut później zadzwonił dzwonek do drzwi, a ona stanęła w progu z wielką miską rzeczy do prania. Nie wiem, jakim cudem jej nie odmówiłam, ale w rezultacie po raz pierwszy mojej nowej pralki używałam to nie ja, ale obca osoba. Próbowała jeszcze później kilka razy zrobić to samo, dopóki mój mąż kategorycznie tego nie uciął.
  • W Boże Narodzenie mój siostrzeniec był zadowolony ze wszystkich prezentów, z wyjątkiem jednego, od bogatego wujka. Wujek podarował mu psa z kiwającą się głową, takiego, jakie zwykle stawia się w samochodach. Zabawka była już dość zniszczona, a sytuacja była nieprzyjemna dla wszystkich, którzy to widzieli. Na tym jednak historia się nie skończyła. Tak się złożyło, że lokalna stacja radiowa prowadziła konkurs, w którym ludzie opowiadali o najgorszym prezencie świątecznym, jaki otrzymali w tym roku. Historia mojego siostrzeńca oczywiście wygrała. W nagrodę dostał nową konsolę Xbox, która była wówczas marzeniem każdego chłopca. Siostrzeniec zadzwonił do wujka i opowiedział mu o tym. A wujek uznał wtedy, że ma wszystkie prawa do tego Xboxa, ponieważ to on dał pieska, od którego wszystko się zaczęło. © Mickie S / Quora
  • Do mojej pracowni krawieckiej przyszła dziewczyna. Powiedziała, że chce skrócić trzy pary spodni. Moja krawcowa podała jej cenę, ona się zgodziła. Poszły do przymierzalni, wszystko pomierzyły i zaznaczyły. I wtedy zaczął się cyrk. Dziewczyna oznajmiła, że u nas jest za drogo. Krawcowa zawołała mnie i spytała, co robić. Powiedziałam klientce: „Jeśli u nas jest za drogo, proszę iść do innej krawcowej”. I zaczęłam wyciągać szpilki i ścierać zaznaczenia ze spodni. Było dużo krzyku, że jestem bezlitosna i tak dalej. Okazało się, że dziewczyna chciała tanio skrócić sobie spodnie u innej krawcowej, która pracuje w małej budce, ale tam jest zimno. A ja mam ciepło i przytulnie, i dywanik w przymierzalni, no ale drogo. W końcu wysłałam dziewczynę do tej budki.
  • Mam nadwrażliwość na zapach perfum: od razu boli mnie głowa. Jeśli przechodzę obok perfumerii i zapomnę zakryć nos szalikiem, dosłownie umieram z powodu migreny. Albo jeśli stanę w pobliżu kobiety, która nie ma umiaru w używaniu zapachów. Moja teściowa doskonale o tym wie. Na zewnątrz troskliwa, oferuje mi pomoc przy dzieciach, daje pieniądze na wakacje. Ale przed każdym spotkaniem ze mną wręcz zlewa perfumami wszystkie swoje ubrania, nawet płaszcz. Kiedy przypominam jej o mojej nadwrażliwości, uśmiecha się słodko i mówi: „No tak, zapomniałam, przepraszam. Następnym razem nie użyję perfum”. I tak od 10 lat. A mąż przez te wszystkie lata święcie wierzy, że jego mama jest absolutnie niewinną i życzliwą mi osobą.
  • Oddawałem rodowodowego kociaka za darmo, za pośrednictwem strony z ogłoszeniami. Dwie godziny później otrzymałem telefon. Jakaś kobieta pytała, czy mógłbym przywieźć kociaka do jej domu, ponieważ ona nie ma samochodu. Zgodziłem się i powiedziałem, że będę za godzinę. Przyjechałem pod wskazany adres, zadzwoniłem do niej, ale nie odbierała. Minęło około 15 minut, zdenerwowałem się i zadzwoniłem ponownie. Wtedy odebrała:
    — Przyjechał pan już?
    — Tak, stoję przed domem, proszę wyjść po kotka.
    — Och, ale jest taki problem, nie ma mnie tam teraz. Ale może mnie pan odebrać pod tym adresem.
    Podała mi inny adres, praktycznie w centrum miasta, a ja byłem na obrzeżach. Oburzyłem się, a ona na to: „Co to za problem? Przecież ma pan samochód!”.
  • Stałam w długiej kolejce w sklepie. Jedna z klientek zaczęła krzyczeć, że potrzebny jest drugi kasjer. Wtedy pracownik, który układał towar na półkach, otworzył drugą kasę. Kilka osób przesunęło się do niej. Kobieta, która wcześniej krzyczała, nie zdążyła zająć miejsca w nowej kolejce, więc po prostu stanęła przed wszystkimi i głośno oznajmiła: „Uff, jestem!”. Według niej należało jej się miejsce z przodu kolejki. © Monterino Bonjevalien / Quora
  • Jakiś czas temu poszłam do restauracji z koleżanką. Rzadko wychodzę, zawsze brakuje mi pieniędzy, ale postanowiłam zrobić sobie przyjemność. Koleżanka zamówiła przystawkę, kilka drinków, duży posiłek i deser. Pod koniec posiłku nagle okazało się, że zapomniała portfela. Patrząc na mnie niewinnie, zapewniła, że mi odda, więc zapłaciłam za nią. Ostatecznie nigdy nie zobaczyłam od niej żadnych pieniędzy. Chociaż w mediach społecznościowych nieustannie publikuje zdjęcia i opowieści tym, jak odwiedza wymyślne restauracje i rozpieszcza się weekendowymi wycieczkami. Wysłałam jej kolejną prośbę o zwrot pieniędzy, a po chwili mi odpowiedziała:
  • Pojechaliśmy z rodziną na wakacje nad morze. Zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem dwupokojowy apartament z własną kuchnią. Leżeliśmy w naszym pokoju w bieliźnie i koszulkach i nagle usłyszeliśmy, jak ktoś otwiera drzwi i wchodzi do kuchni. Zajrzeliśmy tam i zobaczyliśmy faceta, który mieszkał obok. Spytaliśmy, co tu robi. Okazało się, że w jego pokoju nie ma kuchni, więc postanowił gotować w naszej. Po tym, jak oznajmiliśmy, że to wykluczone, zaczął krzyczeć....
  • Umawiałam się ze znajomą, która szukała niani. Miałam zajmować się dziećmi 40-48 godzin tygodniowo. Codzienne sprzątanie, zakupy i gotowanie posiłków dla dzieci. Zapytałam o kwotę wynagrodzenia, a ona powiedziała: „Może 11 dolarów?”. Zgodziłam się. Ustaliłyśmy, którego dnia powinnam zacząć. Wtedy ona powiedziała: „Dogadałyśmy się na 1100 dolarów za pierwszy miesiąc. Ale po miesiącu możemy podnieść pensję do 1200”. Natychmiast wyjaśniłam: „Umawiałyśmy się na 11 dolarów za godzinę” i wysłałam jej zrzut ekranu wiadomości o treści „11,00”. Natychmiast odpowiedziała:
    — Ups, musiałam się pomylić. Miałam na myśli 1100.
    — Dlaczego nie sprecyzowałaś, że chodzi o miesiąc?
    — Nie zapytałaś. © flamingdepression / Reddit
  • Stałam w kolejce do kasy, wpatrując się w telefon. Nagle ktoś zaczął popychać mnie z tyłu. Odwróciłam się — jakiś starszy pan. Odsunęłam się trochę od niego, ale on znów zaczął się pchać. Postawiłam wózek przed nim i stanęłam z boku. Tuż przed taśmą facet jakoś wślizgnął się z drugiej strony mojego wózka i zaczął wrzucać towar przede mnie. Powiedziałam do niego: „Niech pan poczeka, ja byłam pierwsza”. A on na to kpiąco: „Nie zauważyłem”.
  • Kiedyś dopiero po tym, jak czteroosobowa rodzina wyszła po zjedzeniu posiłku, zorientowaliśmy się, że nie zapłacili rachunku. Sprawdziłem kamery i zobaczyłem, jak ojciec rodziny bierze rachunek, wkłada pieniądze, siedzi przez 3-4 minuty, a następnie rozgląda się, wyjmuje pieniądze i wychodzi! Na szczęście właściciel knajpy nie obciążył mnie kosztami tego rachunku, ale powiedział, żebym od tej pory nie obsługiwał tych ludzi i umieścił ich na czarnej liście. Kilka miesięcy później ten facet przyszedł ponownie, ale z przyjaciółmi. Miał dość zaszokowaną minę, gdy powiedziałem mu przy jego przyjaciołach, że jest na czarnej liście. Opowiedziałem im całą historię: jak dowiedziałem się z nagrania z kamery, że zabrał pieniądze. © YuriyArlyuss / Reddit
  • Mieszkam na parterze. Każdej wiosny i jesieni wszyscy mieszkańcy parteru sprzątają pod oknami, każdy pod swoim. Przycinamy krzaki, grabimy liście i zbieramy śmieci. Pewnego dnia, po kolejnym takim sprzątaniu, podeszła sąsiadka i zapytała słodko: „Dlaczego nie posprzątaliście pod moimi oknami?”. No dobra, kobieta jest po sześćdziesiątce. Ale ma zdrowego syna, synową i wnuka. Powiedziałem jej, że ma kogo poprosić o pomoc, zamiast żerować na mojej uprzejmości. Jej odpowiedź sprawiła, że mnie wmurowało: „Oni dużo pracują, są zmęczeni”.
  • Spotkałem starszą sąsiadkę. Poprosiła o sprawdzenie, co jest nie tak z jej komputerem, bo nie działa jej internet. Sprawdziłem i zobaczyłem na ikonie brak sygnału... mojego Wi-Fi. Zmieniłem router 3 dni temu i wprowadziłem nowe hasło. Przypomniałem sobie, że jakieś 8 lat temu nie mogła skontaktować się z synem i poprosiła mnie o pomoc, bo nie miała internetu. Zainstalowałem jej skype’a, połączyłem się przez mój router i zapomniałem rozłączyć. Teraz powiedziałem jej, że przez cały ten czas korzystała z mojego internetu.
    — Co mam teraz zrobić?
    — Niech pani kupi sobie własny internet, to tylko kilkanaście złotych.
    Na co ona odpowiedziała:
    — Po prostu zostawmy to tak, jak było. Masz internet, czego mi żałujesz?
  • Stałem w kolejce w urzędzie imigracyjnym. Byłem za młodą kobietą. Za mną stał facet. Za nim dwie inne dziewczyny. Kiedy zbliżała się moja kolej, te dwie dziewczyny podeszły do tej, za którą stałem, i zaczęły prosić, czy mogła by je przepuścić, bo one tylko po pieczątkę. Kobieta się zgodziła. Ale wkurzyło mnie to, że ominęły mnie i tego faceta, i nawet nie zapytały o zgodę. Powiedziałem, że jestem przeciwny i żeby poczekały na swoją kolej, skoro już stoją, ale to nie pomogło. Nikt z kolejki mnie nie poparł, chociaż stanąłem też w ich obronie. Ale dziewczyny i tak weszły przed tą kobietą. Tak, nie były tam długo i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie powiedziały na koniec: „No i widzi pan?! Nie trzeba było krzyczeć. Bardzo niemęskie zachowanie”.
  • W liceum miałam najlepszą przyjaciółkę, przyjaźniłyśmy się od 1. klasy podstawówki. Po maturze postanowiliśmy z grupą przyjaciół pojechać na dwudniową wycieczkę. Kilka osób wzięło ze sobą tylko karimaty do spania. Reszta, w tym ja, wzięła ciepłe ubrania. Wieczorem poszliśmy spać. Ja, mój chłopak i jeszcze jedna dziewczyna położyliśmy się obok siebie. Ale nie mogłam spać, bo było za zimno. Postanowiłam wziąć sweter z plecaka. Ale nie znalazłam go tam. To dziwne, przecież wzięłam z domu. Przemęczyłam się do rana. A rano moja przyjaciółka wyszła ze śpiwora, mając na sobie czapkę, ciepłe skarpetki i mój sweter! Okazało się, że ona i jej chłopak przejrzeli w nocy plecaki wszystkich w poszukiwaniu ciepłych ubrań. Po tym incydencie przyjaźń jakoś przygasła.
  • Samotna staruszka nauczyła się korzystać z portali społecznościowych na kursach dla osób starszych. Zaczęła publikować zdjęcia staroci w grupach typu „Oddam za czekoladę lub herbatę”. Ale nie od razu daje rzeczy tym, którzy do niej przychodzą, najpierw muszą wypić z nią herbatę. Nieszczęśni miłośnicy gratisów muszą długo słuchać opowieści babci. A ona jest szczęśliwa: ma z kim rozmawiać, a jej strych jest wolny od rupieci.

Często napotykamy złośliwych lub nieuprzejmych ludzi. Ale nie zawsze wiemy, jak powinniśmy się zachować w zetknięciu z czyimś chamstwem. Osoby z tego artykułu doskonale sobie z tym poradziły.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły