19 osób, które odbyły tak dziwną rozmowę kwalifikacyjną, że chcą się tym podzielić z całym internetem

Ciekawostki
3 miesiące temu

Trudno jest znaleźć solidną, dobrze płatną pracę, zwłaszcza w dużej i renomowanej firmie. Może się jednak zdarzyć, że nawet rozmowa kwalifikacyjna na proste stanowisko w niewielkim zakładzie okaże się tak nieprzewidywalna, że po raz kolejny zastanowisz się, czy w ogóle warto było tracić nerwy i czas.

  • Nie mam pracy od kilku miesięcy. Jestem bardzo zamknięta w sobie, więc dosłownie zmuszam się do udziału w rozmowach kwalifikacyjnych. W końcu usłyszałam: „Odpowiada nam pani. Czy jest pani gotowa dla nas pracować?”. Byłam tak podekscytowana, że prawie frunęłam do domu. A potem... tydzień ciszy! Nie mogłam już tego znieść i zadzwoniłam, a oni wymamrotali: „Nie jesteśmy jeszcze gotowi”. Nie mogliście mi tego powiedzieć prosto w twarz?
  • Kiedyś przyjechałem z przyjacielem, aby ubiegać się o pracę. Przez telefon powiedziano nam, że mamy przyjść o 16:00. Przyjechaliśmy na miejsce, weszliśmy do budynku, potem na pierwsze piętro, była 15:50. Powiedziano nam, że to za wcześnie. Ok, wyszliśmy na zewnątrz, żeby się przewietrzyć. Wróciliśmy o 16:03 i powiedziano nam: „Spóźniliście się. Mieliście być punktualnie o 16:00”.
  • Pamiętam, jak szukałem pracy. Bardzo rzeczowa pracownica działu HR powiedziała, że chce porozmawiać twarzą w twarz przez łącze wideo. Ostrzegłem ją, że w tej chwili pracuję i będę mógł z nią rozmawiać tylko z samochodu lub z centrum handlowego obok. Nie miała nic przeciwko temu. Poszedłem do centrum, usiadłem w kącie, zadzwoniłem. I wtedy się zaczęło.
    — Halo, nie rozumiem, gdzie pan jest?
    — Mówiłem, że będę rozmawiał z centrum handlowego.
    — Nie mógł pan usiąść w sali konferencyjnej w pracy? I dlaczego ma pan na sobie marynarkę, a nie garnitur? Chce pan rozmawiać w takim stroju?
    — Co innego miałbym mieć na sobie? Przyszedłem z pracy. Myślałem, że to rozmowa kwalifikacyjna, a nie przesłuchanie.
    — Myślałam, że wynajął pan salę biurową w centrum handlowym! Mnie to nie przeszkadza, ale gdyby tak dyrektor to zobaczył? To wielki brak szacunku! Nie widzę nawet sensu kontynuowania tej rozmowy.
    — Ja też, miłego dnia!
  • Na rozmowie kwalifikacyjnej dostałem kartkę papieru, na której miałem zapisać swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu. Zobaczyłem, że kartka lekko prześwituje, a na odwrocie jest coś napisane. Odwróciłem ją, a tam był list rezygnacyjny byłego pracownika. Nie rozumiem, czy to ich sposób na oszczędzanie papieru, czy coś innego? © RhysOSD / Reddit
  • Po studiach wysłałem kilka CV. Zostałem zaproszony do firmy na rozmowę kwalifikacyjną. Postanowiłem się przygotować i zrobiłem mały research na temat tego, czym się zajmują. Dotarłem na miejsce. I wtedy zaczęli zadawać mi pytania, na które w ogóle nie znałem odpowiedzi. Pytali o produkty, o których nawet nie słyszałem. I dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że trafiłem do niewłaściwej firmy. Byłem zdezorientowany. Nadal nie wiem, na czym polegała ta praca. Oczywiście powiedziałem, że się pomyliłem, i po prostu wyszedłem. © SlowDevice420 / Reddit
  • Odeszłam z pracy. Przyjaciółka zasugerowała mi rozmowę kwalifikacyjną w jej firmie. Skończyło się na tym, że przyjęli mnie, a teraz jestem jej przełożoną. Trochę to krępujące.
  • Mój brat i ja jesteśmy projektantami. Jestem od niego starsza. Kiedy starał się o pracę, poprosił mnie o pożyczenie kilku prac do jego portfolio. Przyjęli go i zaczął dobrze zarabiać. Po jakimś czasie postanowiłam zmienić pracę. Przyszłam na rozmowę kwalifikacyjną, pokazałam swoje portfolio, a kobieta spojrzała na mnie dziwnie i powiedziała: „Nie wstyd pani przynosić czyjeś prace?”. Co zrobiłam? No cóż, zawstydziłam się. Więc przeprosiłam i wyszłam. Okazało się, że byłam w firmie, w której pracował mój brat.
  • Brałem udział w rozmowie kwalifikacyjnej. Wakat dla inżyniera oprogramowania. Przez całą rozmowę nękano mnie jednym problemem, a ja proponowałem różne rozwiązania. A potem powiedzieli: „Nic z tego nie zadziała, już próbowaliśmy”. Zapytałem pracownicę HR, czy ma jeszcze jakieś pytania, a ona powiedziała mi: „Właściwie ten wakat jest już obsadzony”. Okazało się, że sprowadzali kandydatów, aby za darmo rozwiązywali problemy, z którymi obecny zespół nie mógł sobie poradzić. © SpaceGerbil / Reddit
  • Na piątym roku studiów postanowiłam poszukać pracy. Chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne. Znalazłam firmę. Przez telefon wszystko wydawało się OK. Szukali programisty stron internetowych, wszystko mi pasowało. Przyjechałam do nich, na jakieś totalne pustkowie. Półpiwnica, malutkie pokoje, trzeba się było schylać, wchodząc przez drzwi. Sama rozmowa nie była niczym nadzwyczajnym, poza systemem kar: 1 minuta spóźnienia: kara, odpoczynek powyżej 10 minut: kara, lunch powyżej 30 minut: kara. I nagle facet z HR mówi do mnie ze śmiechem: „Czy możesz sobie wyobrazić, że jedynym transportem publicznym tutaj jest kolejka podmiejska? W dodatku jeździ w takich godzinach, że można dotrzeć do biura bez spóźnienia, tylko jeśli się biegnie! Całe nasze biuro biega rano!”. Spojrzałam na niego i przypomniałam sobie, że ostatni raz dobrowolnie biegałam w wieku 12 lat. Uznałam, że za takie pieniądze jakoś nie chce mi się biegać.
  • Szukam pracy w niepełnym wymiarze godzin lub dodatkowej. Kilka dni temu wysłałam CV do pewnej firmy. Dzisiaj zadzwonił telefon, odebrałam:
    — Witaj, Paula, wysłałaś nam swoje CV na wolne stanowisko.
    — Dzień dobry! Mam na imię Pola, bez a.
    — Nie chcemy pracownika, który kłóci się z szefem.
    Sam los uchronił mnie przed takim kierownictwem.
  • Przeprowadzono ze mną rozmowę kwalifikacyjną w nowym dla mnie formacie. Były trzy osoby, które na zmianę zadawały różne pytania. Wszystko było w porządku, dopóki nie zaczęli zadawać pytań typu: „Jak długo będziesz dla nas pracować?”, „Co zrobisz, jeśli teraz ktoś zaoferuje ci pracę z wyższą pensją?”. Czy to właśnie chcą usłyszeć? Powiedziałem prawdę, mówiąc, że gdybym otrzymał lepszą ofertę pracy w tej chwili, rozważyłbym ją. Nie przeszedłem rozmowy kwalifikacyjnej.
  • Kolega poszedł na rozmowę kwalifikacyjną. Człowiek z HR zażyczył sobie: „Proszę powiedzieć coś po angielsku”. Kolega zapytał: „Ale o czym mam mówić?”. Odpowiedź brzmiała: „O czymkolwiek. I tak nie znam angielskiego, chcę tylko usłyszeć, czy pana mowa brzmi płynnie”. Kurtyna.
  • Podczas rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko magazyniera pewna kobieta zapytała mnie: „Co motywuje pana do pracy?”. Bez ogródek odpowiedziałem: „Chcę jeść”. A ona na to: „Serio?”. Okazało się, że mogliby mnie zatrudnić, ale po stażu.
  • Szukałam pracy. W opisie stanowiska wszystko wydawało się normalne, ale na rozmowie kwalifikacyjnej poinformowali, że nie mogą dać mi etatu, więc muszę otworzyć jednoosobową działalność gospodarczą. Byłam oszołomiona. A oni stwierdzili: „Dlaczego mielibyśmy dawać pani urlop i zwolnienie lekarskie? Uważa pani, że ma prawo kraść z naszych kieszeni pieniądze za nieprzepracowany czas?”. Gdy wspomniałam o kodeksie pracy, kobieta z działu kadr prawie syknęła: „Powinna się pani cieszyć, że dajemy pani możliwość zarabiania!”.
  • W wieku 19 lat szukałam stabilnej pracy. Dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę do jakiejś firmy reklamowej. Poszłam tam. Kierownik zadawał standardowe pytania: „Dlaczego pani tu aplikowała?”, „Czy ma pani doświadczenie w reklamie?”, „Jaką wizję kariery ma pani na najbliższe lata?”. Po chwili urwał rozmowę, po czym nagle powiedział: „Będzie ci tu łatwo, jesteś taka młoda. I piękna. Bardzo ładna. Wiesz, jak tylko tu weszłaś, coś poczułem. Masz taką silną energię”. © Advanced_District789 / Reddit
  • Poszłam kiedyś na rozmowę kwalifikacyjną do pewnej firmy. Wszystko przebiegało standardowo, dopóki nie padło pytanie o mój stan cywilny. Gdy tylko dowiedzieli się, że jestem mężatką, zaczęli pytać o mojego męża. Zawód mojego męża i kierunek działalności firmy pokrywały się. Wtedy się zaczęło. Pytali tylko o niego: jego miejsce pracy, staż, czym się zajmuje. Po chwili powiedzieli: „Będzie pani bardzo niewygodnie dojeżdżać do naszego biura bez samochodu”. Jednocześnie byłoby to bardzo wygodne dla mojego męża, który też nie ma samochodu. Wyszłam stamtąd kompletnie oszołomiona. Przez długi czas próbowałam zrozumieć, co tam właściwie zaszło.
  • Podczas rozmowy otrzymałem zadanie testowe. I wtedy łącze wideo padło. Nie mogłem się połączyć. Postanowiłem nie tracić czasu i wykonać zadanie. Połączenie zostało przywrócone, wiedzieli o problemie. Ale ostatecznie nie zatrudnili mnie, ponieważ wykonałem zadanie sam, a nie z innymi kandydatami. W ten sposób wykazałem się niezdolnością do pracy w zespole. Tak.
  • Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną. Typowe stanowisko, typowe warunki, można pracować zdalnie. Ale podczas rozmowy okazało się, że dla nich praca zdalna to dojazdy do klientów, a kiedy jesteś chory, pracujesz z domu.
  • Niedawno miałam zaskakującą rozmowę kwalifikacyjną. Zadzwonili i zaprosili mnie do aplikowania na stanowisko analityka biznesowego. Ale potem okazało się, że nie potrzebują analityka, ale administratora, który zrobi wszystko, od konfiguracji sieci po konfigurację komputerów. Wyjaśniłam tym kobietom różnicę i poszłam do domu.

Z reguły podczas rozmów kwalifikacyjnych pada pytanie o wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Zdarzają się jednak bardziej podchwytliwe pytania. Jeśli przygotujesz się do nich z wyprzedzeniem, masz szansę pokonać wszystkich konkurentów.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły