15 historii o gościach, którzy raczej nie doczekają się kolejnego zaproszenia

Ludzie
tydzień temu

Gościnność to piękna cecha. Ale może być wystawiona na ciężką próbę, gdy okazuje się, że jest nadużywana przez roszczeniowych i bezmyślnych gości. Gdyby wszyscy tak się zachowywali, ludzie już dawno przestaliby zapraszać kogokolwiek do swoich domów. Na szczęście historia w bonusie dowodzi, że po prostu trzeba być bardziej selektywnym w stosunku do swoich gości.

  • Zarówno moja mama, jak i teściowa uważają się za wyjątkowych gości. Tak jest w każde święta:
    — Zapraszam na 17.00.
    — Przyjdę o 13.00, pomogę ci.
    — Nie, dziękuję.
    — Ale ja chcę!
    — Ale ja nie chcę.
    Obraziły się, bo w najlepszych intencjach chcą się babrać w mojej kuchni przez dodatkowe pół dnia, a ja jestem niewdzięczna. Skończyło się na tym, że zapraszam ich teraz trzy godziny później niż zaczyna się impreza, więc przybywają z pierwszymi gośćmi. Oczywiście są bardzo niezadowolone, ale nie komentują. © Overheard / Ideer
  • Zaprosiłam moją siostrę i jej dziecko do mojego domku letniskowego na czas jej urlopu. Ucieszyła się, że odpocznie, będziemy robić grilla, chodzić po lesie i nad rzekę. Ale oznajmiła, że przyjedzie, jeśli wszystkie jej żądania zostaną spełnione. Jej dziecko ma kontuzję nogi, więc w jego obecności nikt nie może pływać, skakać na trampolinie i biegać. A ponieważ w naszej studni nie ma dużo wody, powinna mieć prawo pierwszeństwa do wzięcia prysznica z nieograniczoną ilością wody, a reszta z nas musi cierpieć, jeśli dla nas jej zabraknie. Dopóki śpią, rano nie wolno hałasować, nawet jeśli trwa to do pory obiadowej..... W każdym razie, zaczynam mieć nadzieję, że siostra jednak nie przyjmie mojego zaproszenia. © Mum Darling / ADME
  • Siostra mojego męża i jej bliźniaki przyszli na obiad. Wszyscy jedliśmy, kiedy jeden z bliźniaków postanowił przeczołgać się przez stół i wsadził ręce prosto do wspólnej miski z tłuczonymi ziemniakami. A siostra mojego męża uśmiechnęła się i powiedziała, jakby nic się nie stało: „Czyż nie są urocze?”. © Nance / Quora
  • Kuzynka wychowywała swojego syna, jak to nazywała, zgodnie z amerykańskim systemem. Kiedy przyjeżdżali w odwiedziny, czułam się jak w koszmarnym śnie. Dziecko biegało po domu, wspinało się po szafkach i stolikach nocnych. Raz zjadł pudełko czekoladek ukryte na półpiętrze, innym razem ukradł monety z mojej skarbonki. Potrafił wziąć kawałek chleba ze stołu i pokruszyć na małe kawałki we wszystkich pokojach, a do telewizora ciągle się wspinał, ale nie po to, żeby wciskać przyciski, jak wszystkie dzieci, ale żeby je psuć. Na wszystkie pretensje siostra uśmiechała się słodko i odpowiadała, że dziecku nie można niczego zabronić, krzyczeć tym bardziej. Pewnego dnia powiedziała, że syn zachowuje się tak, bo się nudzi. Powinnam dać mu swój laptop, bo ich jest zepsuty. Gdy odmówiłam i zwróciłam uwagę, że jeśli dziecko nudzi się podczas odwiedzin, to może zostać w domu z babcią, siostra obraziła się i nie odwiedzała mnie przez kilka lat. © Zverushka / ADME
  • Koleżanka mieszkała z siostrą i jej mężem, dopóki ci nie wyrzucili jej z domu. Zdenerwowana, poprosiła o zamieszkanie u mnie przez 2 tygodnie, podczas których miała zamiar poszukać nowego miejsca do życia. Nie ma problemu, zgodziłam się, ale ostrzegłam ją, że pod żadnym pozorem nie powinna wypuszczać kota z domu ani karmić mojego chihuahua ludzkim jedzeniem. Po jakimś czasie zauważyłam, że pies zaczął żebrać przy stole, chociaż wcześniej tego nie robił. Zapytałam przyjaciółkę, czy dawała psu jedzenie. Wtedy przyznała się, że dała mu ser, ponieważ pies wydawał się głodny. Ale ponieważ mój pies nie toleruje nabiału, miał zaparcia. Musiałam zabrać go do weterynarza, poddać operacji, kupić lekarstwa. Wszystko to kosztowało mnie mnóstwo pieniędzy. Wkurzyłam się, spakowałam wszystkie jej rzeczy i kazałam jej się wynosić. Odmówiła i policja ją wyprowadziła. Później dowiedziałam się, że siostra ją wyrzuciła, ponieważ koleżanka próbowała uwieść jej męża. © Rueben Weissman / Quora
  • Kilka lat temu moja siostra podarowała mojej córce drogą lalkę, która potrafiła mówić, sikać w pieluchę i jeść. W tamtym czasie była to bardzo popularna zabawka, o której marzyły wszystkie dziewczynki. Niedługo potem odwiedziła mnie koleżanka, która przyprowadziła ze sobą syna. Jej córka chciała pochwalić się swoją lalką i przyniosła ją, aby pokazać chłopcu. A on natychmiast ją zepsuł. Córka się popłakała, a koleżanka tylko się roześmiała i zaczęła gadać coś w stylu: „Wiadomo, chłopcy to chłopcy” i „W dzisiejszych czasach nie produkują tak wysokiej jakości zabawek jak kiedyś”. Nawet nie przyszło jej do głowy, żeby zaproponować, że zapłaci chociaż za naprawę. Od tego dnia nigdy więcej nie rozmawiałam z moją przyjaciółką. © Brenda Mills / Quora
  • Kiedy mój syn miał 10 lat, odwiedził go przyjaciel. Grali w gry wideo w jego pokoju. Weszłam zapytać, czy chcą coś przekąsić, i byłam zaskoczona: w całym pokoju leżały łupinki słonecznika, na podłodze, łóżku, stoliku telewizyjnym. Na początku myślałam, że mój syn lub jego kolega przypadkowo rozsypali paczkę słonecznika, ale potem zauważyłam, że łuski były mokre, zostały już przeżute! Spojrzałam na to dziecko i zapytałam, czy pluje na podłogę w swoim domu. Przyjaciel mojego syna powiedział, że nie. Kazałam mu więc posprzątać stolik pod telewizor i odłożyć wszystko, co rozsypał. © Jill / Quora
  • Za każdym razem, gdy odwiedzała mnie teściowa, obwiniała mnie za źle umyte okna. Miała do tego słabość. Doszło do tego, że przed jej przyjazdem myłam okna, nawet jeśli były czyste, ale nadal jej nie pasowało. Miałam tego dość. Przed jej kolejną wizytą poprosiłam męża o umycie okien. Umył je porządnie, a kiedy jego matka zaczęła mówić, że nasze okna są brudne, pokłócił się z nią. Od tamtej pory niczego nie skrytykowała. Raz próbowała powiedzieć, że dobra gospodyni sprawdza czystość listew przypodłogowych chusteczką i że ona trzyma w domu białą chusteczkę w tym celu, więc natychmiast powiedziałam: „Tak? Będę musiała powiedzieć mężowi, że wczoraj źle umył podłogi”, a ona natychmiast się zamknęła. © vOlga3110 / Pikabu
  • Moja matka, mój brat i ja żyliśmy biednie. Jedyną rzeczą, która ratowała nas przed głodem, był ogród warzywny. Gotowaliśmy w domu zupy jarzynowe i jedliśmy je z czosnkiem. Piekliśmy proste ciasta. Byłam gościnną, naiwną dziewczyną. A kiedy przychodziły do mnie moje „przyjaciółki”, natychmiast sadzałam je przy stole i karmiłam. Pewnego dnia przyszły znowu, a dziewczyna, która wcale nie była chuda, powiedziała: „Przyszłyśmy coś zjeść”. Odpowiedziałam: „Przykro mi, ale nie mam nic w lodówce”. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, dlaczego właściwie przychodzą do mnie, i przestałam zapraszać kogokolwiek. © HappyMamaMia / Pikabu
  • Wychodziłam do sklepu po chleb. Zobaczyłam, że pod drzwiami obok stoi trzyosobowa rodzina. Mąż dzwoni domofonem, a kobieta telefonem. Nie mogą się dodzwonić. Kobieta mówi: „Cholera, bezczelni są! Siedzą w domu”. I wyszli. Mieszkam w tym bloku od dawna i znam ludzi, do których ta rodzinka próbowała się dostać. Od lat są znajomymi, a ostatnio często ich odwiedzają. Kiedy jest dzień wolny, natychmiast są tutaj. Nie przynoszą nic ze sobą, żadnych napojów, żadnych smakołyków. Ale sami lubią dobrze zjeść. A potem długo siedzą i chcą się bawić. Sąsiadka powiedziała mi, że jej mąż pewnego dnia się wkurzył i oznajmił: „Nie wpuszczajmy ich. Wyłączmy telefon, wyłączmy domofon. Będziemy siedzieć cicho jak myszy pod miotłą”. © Phbntkm6 / Pikabu
  • Kiedy zapraszamy na imprezę całą rodzinę i znajomych, z reguły rodzice wychodzą z biesiady wcześniej, a młodzież zostaje na dłużej. I dopiero zaczyna się szczyt zabawy, a czasem do rana siedzimy z gitarami. A potem zaczyna moja teściowa:
    — Trzeba posprzątać ze stołu i pozmywać naczynia, ja ci pomogę.
    — Nie musisz nic sprzątać, i tak będziemy siedzieć.
    — Ja tylko pozbieram brudne talerze i sama pozmywam.
    I zaczyna zbierać talerze, wrzucać sałatki, kromki, przekąski do jednego talerza, co mnie wkurza, bo to w połowie zjedzone, można zapakować i dojeść. A goście widząc, że stół jest sprzątany, zaczynają się zbierać do domu, żeńska połowa zaczyna pomagać w sprzątaniu, są niepotrzebne rozmowy z gośćmi, że zabawa trwa nadal. Próbowałam tłumaczyć teściowej, że tak nie trzeba, mój mąż także, ale bezskutecznie. W zeszłym roku nie wytrzymałam i nakrzyczałam na nią. Potem było nieprzyjemnie, ale przestała. © GiantMara / Pikabu
  • Kiedyś świętowaliśmy moje urodziny w kawiarni. Impreza skończyła się o pierwszej w nocy i zaproponowaliśmy tym, którzy chcieli kontynuować, zabawę przez kolejną godzinę lub dwie w naszym domu. W końcu wszyscy goście wyszli przed trzecią, a moja przyjaciółka nagle powiedziała, że nie pójdzie do domu, bo jej mama śpi i nie chce jej budzić. Ale za to musi wyjść ode mnie o 7 rano. I teraz wychodziło na to, że albo muszę zostać do 7.00, albo wstać wcześnie rano i zamknąć z nią drzwi. Okej, zasugerowałam, żebyśmy poszły spać. Ale wtedy moja przyjaciółka oświadczyła, że nie będzie spać, bo ona nie sypia w gościach. Oddałam więc do jej dyspozycji kuchnię z sofą dla gości i poszłam spać, a rano wstałam i odprowadziłam ją do drzwi. © Lily była tutaj / ADME
  • Kiedyś odwiedził nas przyjaciel mojego męża z dzieciństwa. Okazało się, że bardzo lubił wygłaszać monologi. Opowiadał o czymś przez długi, długi czas. Minęło sporo czasu i już miał wychodzić, ale jakoś nie chciał. Wstał od stołu, ale wciąż mówił, mówił, mówił. Byliśmy zmęczeni, ale w pewnym momencie nasz pies nie wytrzymał, podszedł do naszego przyjaciela i kaszlnął na jego nogę. Wtedy dopiero poszedł do domu. © Tatyana Zaripova / ADME
  • Kiedy miałam około 8 lat, odwiedziła nas przyjaciółka mojej mamy z rodziną. Ta przyjaciółka ma dwie córki, jedną rok starszą ode mnie, drugą 4 lata młodszą. Mąż tej przyjaciółki, podczas gdy kobiety rozmawiały, poszedł do sklepu i kupił lody dla jej córek, ale nie dla mnie. Siedziałam więc i patrzyłam, jak dziewczynki jedzą te lody... Nie płakałam i nie narzekałam, ale moja mama do dziś nie może zapomnieć tego incydentu. © Kharibda / Pikabu

BONUS

  • Moje dziecko miało 3 tygodnie. Byłam ledwie żywa, a w domu panował bałagan. Ale krewni przychodzili jeden po drugim, aby obejrzeć noworodka. A kiedy w końcu wszyscy się rozeszli, wprosiła się moja przyjaciółka Janka. Przyszła, wypiła herbatę i ucięłyśmy sobie miłą pogawędkę. Dała mi kilka rad, jak doświadczona matka, spojrzała na dziecko, ale go nie dotknęła. I zamiast po prostu wyjść, pozmywała, posprzątała bałagan w domu i ugotowała mi obiad. A potem poszła do domu. Wciąż się wzruszam, gdy wspominam to zdarzenie. © Marta Zjá / Quora

Chcesz więcej historii takich jak ta w bonusie? Dobrzy ludzie są wśród nas, a dowodem na to jest ten artykuł.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły