18 klientów, którzy mogą doprowadzić do szału nawet wyjątkowo cierpliwych sprzedawców

Główna
5 miesiące temu

Osoby, których praca polega na ciągłym kontakcie z ludźmi, rzadko narzekają na nudę. Klienci mogą być wymagający, złośliwi, zabawni albo po prostu niemądrzy. W każdym z tych przypadków dobrze jest podzielić się swoją frustracją z użytkownikami internetu: my zyskamy trochę współczucia, a oni humorystyczne opowiastki do pośmiania się.

  • Od dłuższego czasu pracuję jako pośrednik w obrocie nieruchomościami. Trafiła mi się kiedyś ciekawa klientka. Nie obchodziła jej wielkość mieszkania ani okolica. Najważniejszą rzeczą było to, aby lokal znajdował się na najwyższym piętrze. Prośba mnie zaskoczyła, ponieważ zazwyczaj pierwsze i ostatnie piętra nie cieszą się popularnością. Kiedy zapytałem ją, skąd taki wymóg, odpowiedziała, że woda w bloku przepływa z najwyższego piętra na najniższe. Oznacza to, że jeśli nie mieszka się na samej górze, trzeba się myć w brudnej wodzie, używanej już przez sąsiadów z wyższego piętra.
  • Pracuję w banku i zajmuję się przejmowaniem kredytów hipotecznych. Kiedyś zadzwoniła do nas na infolinię klientka. Próbowałem ją zidentyfikować po danych, ale nie mieliśmy jej w bazie, ponieważ nigdy nie miała żadnych zaległości. Spytałem, w jakiej sprawie dzwoni. Odpowiedziała, że jej mieszkanie jest OK, ale jej się nie podoba. Powiedziała też, że lokalizacja nie jest najlepsza. W końcu stwierdziła, że nie będzie więcej spłacać kredytu i zapytała, gdzie może przynieść klucze od mieszkania. I powiedziała to całkiem kategorycznie, na zasadzie, że albo weźmiemy klucze, albo więcej jej nie zobaczymy. Nigdy nie widziałem równie niemądrego klienta.
  • Panna młoda poprosiła mnie o wykonanie makijażu jej i jej mamy. Ale kiedy przyjechałam, czekało na mnie oprócz nich pięć druhen, dwie ciotki i mama pana młodego. Wieczorem tego dnia miałam iść do pracy w salonie kosmetycznym. Planowałam zrobić te dwa makijaże i wrócić do domu, aby w spokoju przygotować się do wieczornej pracy. Ale zamiast tego spóźniłam się półtorej godziny do salonu i miałam przez to kłopoty. W tamtym czasie dopiero zaczynałam pracę, byłam jeszcze zielona. Teraz zawsze omawiam wszystko z wyprzedzeniem i ostrzegam, że pobieram podwójną opłatę za takie niespodzianki. © peachbot / Reddit
  • Latem pracowałam na pół etatu w dużym centrum handlowym, reklamując kask wirtualnej rzeczywistości. Wszystkim zainteresowanym włączałam grę o zombie. Kiedyś założyłam kask zbyt emocjonalnej dziewczynie. Biegłam za nią, podczas gdy ona piszczała i uciekała przed nieistniejącymi zombie, potrącając przechodniów, rozbijając się o stoisko z lodami i przyciągając wiele uwagi. Potem miałam ogromną kolejkę ludzi, którzy chcieli zobaczyć to samo, co ta krzycząca młoda dama.
  • Kiedy byłam dzieckiem, moja mama sprzedawała ryby. Pewnego dnia podszedł do niej klient i zapytał, czy ryba jest świeża. Mama powiedziała: „Tak! Jest żywa!”. Klient znowu: „Żywa, ale czy świeża?”. Mama zapytała, jak żywa ryba może być nieświeża. A wtedy klient stwierdził: „Może jest martwa i to tylko drgawki pośmiertne”. Mama wpadła w osłupienie.
  • Pracuję w pizzerii. Klientka dzwoni i zamawia klasyczną włoską pizzę, ale bez ciasta. Mówi, że lubi wszystkie składniki oprócz ciasta. Kierownik początkowo docenił żart, ale kiedy powiedziała, że to poważne życzenie i zaczęła nalegać, wszyscy zamarliśmy. Dziewczyna w końcu oświadczyła, że mamy złą obsługę.
  • Dwa lata temu pracowałam w supermarkecie. Podczas ważenia słodyczy omyłkowo wbiłam nieprawidłową nazwę i cenę. Klientka zaczęła potrząsać torbą ze słodyczami przed moją twarzą, krzycząc na cały sklep i grożąc, że złoży na mnie skargę. Jej mały synek prawie płakał ze strachu. Wyobraźcie sobie, jak wyglądała twarz tej pani, gdy na torbie z prawidłową nazwą zobaczyła cenę dwa razy wyższą niż poprzednia!
  • Latem pracuję jako kelner w rodzinnej kawiarni. Przyszła kiedyś kobieta z dzieckiem i zadała genialne pytanie: „Byliśmy tu na wakacjach rok temu i zgubiliśmy łopatkę do piasku. Nie znaleźliście jej?”. Strasznie chciałem jej odpowiedzieć, że znaleźliśmy, ale nie oddamy, bo bawimy się nią sami.
  • Pracowałem w popularnej restauracji z owocami morza. Oczywiście w całym pomieszczeniu unosił się charakterystyczny zapach. Jeden z gości poskarżył się, że jest uczulony na skorupiaki i nie wie, co zamówić. Wszystko byłoby w porządku, ale przy wejściu mamy tabliczkę z namalowanym ogromnym krabem. © Nervous_Occasion3794 / Reddit
  • Pracowałem w sklepie, który sprzedawał kostiumy na Halloween. Pewnego razu musiałem wezwać policję, ponieważ w przeddzień święta dwóch ojców pokłóciło się o najnowszy kostium Batmana. © mrcarlita / Reddit
  • Jestem fotografem i w mojej pracy często spotykam dziwnych ludzi. Jeden przypadek szczególnie zapadł mi w pamięć, gdy fotografowałam ślub pary, która oszczędzała na wszystkim. Podczas uroczystości nowożeńcy podeszli do mnie i zapytali bezczelnie, czy mam dla nich prezent. Byłam oszołomiona takim tupetem. A od kiedy fotograf przychodzi na wesele z prezentami? Czy to nowa moda, którą przegapiłam? Oczywiście mówiłam to wszystko w żartach, ale widać było, że nie byli zadowoleni. Koniec wieczoru, czas zapłaty, a pan młody mówi do mnie: „Nie zapłacimy ci całej kwoty, na jaką się umawialiśmy, bo przyszłaś bez prezentu, na który liczyliśmy. Dlatego jest minus 500 złotych!”. Byłam zszokowana, ale postanowiłam odpłacić im tym samym. Zapytali mnie, kiedy dostaną resztę zdjęć, a ja odpowiedziałam: „Wtedy, kiedy dostanę pełną zapłatę za pracę!”.
  • Po ukończeniu liceum pracowałem w firmie komputerowej w dziale obsługi klienta. Od czasu do czasu otrzymywaliśmy telefony od zdenerwowanych klientów, którzy nie rozumieli, dlaczego „uchwyt na kubek zawsze się chował”. Mylili go z wysuwaną stacją dysków, która w tamtych czasach nie była jeszcze zbyt powszechna. © Andrew Marks / Quora
  • Wczoraj byłam w sklepie dość znanej marki. Znalazłam świetne spodnie, a na metce z ceną widniało zero. Przymierzyłam je i pobiegłam do kasy. Sprzedawca powiedział, że nie może ich sprzedać, bo naklejka jest nieprawidłowa. Ale ja jestem prawnikiem i wyjaśniłam mu, że ma obowiązek mi je sprzedać po cenie z metki. Wezwano nawet kierownika sklepu, ale ostatecznie sprzedali mi je za złotówkę.
  • Kiedyś pracowałam w sklepie, który sprzedawał artykuły oświetleniowe. Pewnego dnia przyszła kobieta z wycinkiem z gazety w rękach. Była tam jakaś promocja. Kobieta wręczyła mi tę gazetę i powiedziała, że chce kupić towar po podanej tam cenie. Wszystko byłoby w porządku, ale to była reklama innego sklepu, a my nie mieliśmy nawet takiego towaru. Nie dało się jednak tego klientce wytłumaczyć. Wpadła w szał i zagroziła, że wezwie policję. © Ahingadingadurgen / Reddit
  • Jestem fryzjerką. Na fotelu siedzi klientka z włosami tuż poniżej ramion.
    — Chcę krótko, bo jest gorąco, mam tego dość, niech pani tnie nad uszami.
    — Może stopniowo, najpierw zetnę do ramion?
    — Nie, chcę krótko!
    — Może chociaż trochę poniżej uszu?
    Pokazałam jej zdjęcia, jak to będzie wyglądać. Zgodziła się. A potem westchnienia, lamenty: „Och! Nigdy nie nosiłam się tak krótko. Co powiedzą moje koleżanki?” i w płacz. Przy okazji, jestem doświadczoną fryzjerką, żaden kosmyk nie wystaje, fryzura idealna.
  • Jestem szefem kuchni i kiedyś dostałem zamówienie na stek z przypalonym czosnkiem. Usmażyłem stek, przyrumieniłem ząbki czosnku, ale danie zostało zwrócone. Kelner powiedział, że klient zażyczył sobie bardziej przypalone danie. Wrzuciłem więc stek z powrotem na grilla i czekałem, aż mięso będzie wyglądało jak węgiel drzewny. Czosnek przypiekł się na wiór. Po 5 minutach kelner wrócił z informacją, że klient bardzo chwali smak dania. © ChrisKaufmann / Quora
  • Pracuję w kwiaciarni na nocnej zmianie. Około 4 nad ranem wchodzi kobieta, wyglądająca na około 30 lat, zatrzymuje się na progu i zaczyna gmerać w swoim telefonie. Pytam, czy mogę jej coś podpowiedzieć. Nic nie mówi. Pytam ponownie, cisza. Jestem trochę zdezorientowany, ale postanawiam poczekać. Mija około 5 minut, dziewczyna nadal stoi, patrzy w telefon i milczy. Pytam ponownie: „W czym mogę pomóc? Może coś się stało?”. Ona na to: „Przeszkadzam ci?”. A potem odwraca się i wychodzi.
  • Kiedyś pracowałam jako sprzedawczyni. Pewnego razu przyszła klientka i wyniośle, przeciągając słowa, poprosiła o skarpetki. Zapytałam, jaki kolor, a ona stwierdziła, żeby dobrać do koloru jej oczu. Zdezorientowana powiedziałam, że mam problem ze znalezieniem czegoś pasującego. Podałam jej pudełko z mnóstwem par, a ona wyciągnęła z niego czerwone skarpetki.

A oto więcej historii o koszmarnych klientach. Czasami trzeba mieć nerwy ze stali, żeby wytrzymać kontakty z tak irytującymi ludźmi.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły