18 osób, których bliscy okazali się prawdziwym skarbem

3 tygodnie temu

Kiedy mamy w rodzinie prawdziwe oparcie, czujemy, że jesteśmy w stanie przenosić góry. Ludzie, których los obdarzył wspaniałymi krewnymi, to prawdziwi szczęściarze! A my możemy uczyć się od nich, jak budować ciepłe relacje z najbliższymi.

  • Już jako dziecko zdałam sobie sprawę, że nie jestem piękna i bardzo się tym martwiłam, czasem nawet płakałam z tego powodu. Ale mój tata wielokrotnie powtarzał mi: „Owszem, nie jesteś standardową pięknością, ale spójrz tylko na siebie w lustrze! Córeczko, jesteś niezwykła, nie taka jak wszyscy. Jesteś niesamowita, utalentowana, odważna, masz w sobie światło! Kiedy mijasz te wszystkie piękności, one nie błyszczą tak jak ty!”. To stało się moim psychologicznym mottem. Bez względu na to, co ktoś o mnie myślał, zawsze wiedziałam, że jestem niezwykła! Myślę, że dzięki temu moje życie jest pełne sukcesów. Nie popełniłam żadnych poważnych błędów, nie sparzyłam się, nie otrzymałam ciosów od losu. Nikt nie złamał mi też serca. Zawsze znałam swoją wartość — wiedziałam, że jestem wyjątkowa. Dziękuję, mój ukochany tatusiu!
  • Kiedy byłem dzieckiem, mieszkaliśmy niedaleko autostrady. Pewnego dnia zapytałem mamę, dokąd prowadzi ta droga i ile czasu zajmie dotarcie do punktu końcowego. Mama miała mapę i wystarczyło na nią spojrzeć, ale powiedziała: „Zobaczymy!”. Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy przez kilka godzin, aż oboje byliśmy już znudzeni. Wtedy mama wyciągnęła mapę i zobaczyliśmy, że jest też inna droga do domu, wzdłuż jezior. Mama mogła odpowiedzieć na moje pytanie bez wstawania z kanapy, ale chciała, żebym wiedział, dokąd prowadzi droga i pewnie sama też zapragnęła to sprawdzić. Zawsze taka była i uważam, że to niesamowite! © Panic_Azimuth / Reddit
  • Miałam koleżankę imieniem Julia. Julia mieszkała ze swoim chłopakiem, potem wzięli ślub, a ona poszła na urlop macierzyński. Kiedy ich syn miał mniej więcej rok, mąż Julii miał wypadek i wpadł do rowu. Nie dało się go uratować. W wieku 25 lat została wdową i wróciła do domu matki. Rodzice zmarłego męża bardzo ją wspierali. Kiedy dziecko miało 3 lata, jej teściowa powiedziała: „Julio, jesteś cudowną osobą. Twój syn już trochę urósł, zaczęłaś chodzić do pracy. Pamiętaj, że nie mamy do ciebie żadnych pretensji. Dość wdowieństwa i siedzenia w domu, wyjdź za mąż! Jesteś młoda, może będziesz miała więcej dzieci”. Julia była zszokowana: „Mam wyjść za mąż?! Dopiero co otrząsnęłam się po stracie...”. Ale potem poznała faceta, została jego żoną i urodziła córkę. Teraz jej syn ma 8 lat, a córka mniej więcej 2,5. Syn jest pewien, że prawie wszystkie dzieci mają 3 miłe babcie i 2 dziadków. Drugiemu mężowi Julii pierwsza teściowa wyjaśniła, że jeśli chce iść na spacer i odpocząć, to zawsze może zostawić im wnuki. Julia też tak robi i wszyscy są szczęśliwi.
  • Jestem piątym dzieckiem, urodziłam się, kiedy moi rodzice byli już starsi. Mój tata zmarł, gdy miałam 11 lat. Zapewnił starszym dzieciom mieszkania i wykształcenie. Ja nie dostałam mieszkania, ale mój brat zapewnił mi studia wyższe i dzienne studia podyplomowe. Zorganizował też dla mnie fajne wesele (w końcu to ostatnie wesele w rodzinie!), a potem został poręczycielem mojego kredytu hipotecznego. Inni ludzie mocno go za to krytykowali. Nazywali go nawet głupcem, że za nas poręczył, ponieważ byłam wtedy na urlopie macierzyńskim, a mój mąż miał dość niestabilną pensję. Mój brat zawsze powtarzał, że starał się zastąpić mi ojca. Życzę mu dużo zdrowia!
  • Tata ożenił się z mamą, gdy miałem 2 lata (mój biologiczny ojciec uciekł, gdzie pieprz rośnie, gdy tylko dowiedział się o ciąży mojej mamy). Potem urodził im się mój młodszy brat. Kiedy miał jakieś 12-13 lat, postanowił mi dopiec i powiedział: „Idź do swojego ojca, jego poproś o prezenty i pieniądze, ten jest mój!”. Tata się o tym dowiedział i tak nagadał swojemu synowi, że teraz oboje mamy prawie 40 lat, a nigdy więcej nie było o tym mowy. Taty nie ma już z nami od dekady i bardzo za nim tęsknię.
  • Moja siostra niedawno urodziła. Jej mąż dużo pracuje, a ona nie ma zaufania do opiekunek. Jest strasznie zmęczona, a dziecko ma prawie 2 lata. Zaproponowałam więc, że wezmę jej pociechę na spacer, bo i tak 2 razy dziennie wychodzę z psem. Teraz spaceruję z maluchem prawie codziennie. Cieszę się, że mogę zająć się siostrzeńcem, a siostra ma wtedy trochę czasu dla siebie. Nie chcę jeszcze mieć własnego potomstwa, ale kocham dzieci, więc to podwójna korzyść. A jeśli wziąć pod uwagę, że spacery z psem stały się prawie dwa razy dłuższe, to nawet potrójna!
  • Moi rodzice nie są idealni, ale wiele rzeczy zrobili naprawdę dobrze. Wspierają mnie i mojego brata w naszych pasjach, nawet jeśli sami ich nie podzielają. Nie przepadali na przykład za jazdą na deskorolce, ale wydali mnóstwo pieniędzy, by mój brat mógł cieszyć się swoim hobby. Poza tym pomogli mi kupić zestaw perkusyjny, a nawet pozwolili mojemu zespołowi na próby w naszej piwnicy i wozili nas na wszystkie koncerty. Chcieli, abym został prawnikiem, ale kiedy poszedłem do szkoły gastronomicznej, mamie i tacie to nie przeszkadzało. Uświadomili mi, że sam decyduję o swoim życiu i je buduję — nikt nie ma z góry ustalonego przeznaczenia, wszystko zależy ode mnie. Mogę robić to, co sprawia mi przyjemność, a moi rodzice zawsze będą przy mnie i zawsze staną po mojej stronie. To coś wspaniałego! © mgraunk / Reddit
  • Mój mąż ma złotą teściową. Za każdym razem, gdy się kłócimy, ona staje po jego stronie. Kiedy pytam jej: „Mamo, dlaczego jesteś taka niesprawiedliwa?”, ona zawsze odpowiada tym samym zdaniem: „Nie jestem pewna, czy istnieje na tym świecie drugi taki superbohater, który byłby w stanie znieść twoje humory!”. Naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy piszą te wszystkie dowcipy o teściowych!
  • Kiedy mój syn miał 3 tygodnie, nabawiłam się zapalenia piersi. Miałam zastój pokarmu: mleko nie wypływało i leżałam półprzytomna z temperaturą 40 stopni. Głodne dziecko krzyczało w niebogłosy, mąż panikował, a w mieszkaniu był kompletny chaos. Nikt nie chciał się też podjąć leczenia — pediatra wysyłał mnie na ginekologię, ginekolog do szpitala położniczego, a tam rozkładali ręce. Cudem znalazłam masażystkę, która przez 4 dni pomagała mi udrożnić piersi. Przez cały ten czas i jeszcze w kolejnym tygodniu teściowa codziennie przyjeżdżała do nas po pracy, sprzątała, gotowała, zabierała dziecko na spacer i wracała do siebie na drugi koniec miasta. Oprócz tego pomagała nam jeszcze naprawdę wiele razy.
  • Jestem zwykłą wiejską dziewczyną z krzywymi zębami i w okularach, ale mam pewność siebie dziesięciolatki. To moja babcia wpoiła mi i moim siostrom, że jesteśmy pięknościami! Pamiętam, że kupiła nam szorty. Na wsi uważano (początek lat 90.), że dziewczyny w szortach to wstyd! Moja babcia natychmiast zamknęła usta wszystkim wrednym babom, mówiąc: „Młode dziewczyny mogą nosić szorty!”. Jej bezwarunkowa miłość dała nam pewność siebie. Zawsze miałam wielu adoratorów. A jeśli w jakimś miejscu faceci nie zwracali na mnie uwagi, to z nimi było coś nie tak. A co z komentarzami innymi na temat mojego wyglądu? Phi! Moja babcia nauczyła mnie, że ubrania powinny być czyste i schludne, a inne parametry (piękne, odpowiednie, itd.) nie mają aż takiego znaczenia. Też chcę być taką babcią!
  • Oto jedno z moich najmilszych wspomnień z dzieciństwa: mam 9 lat, zdaję egzamin na zielony pas w jiu-jitsu. Mój tata stoi z boku z gigantyczną kamerą wideo na ramieniu, śpiewając na cały głos: „Jesteś najlepszy na świecie!”. Zaprowadzał mnie na te zajęcia 3 razy w tygodniu i nosił z powrotem na swoich ramionach, ponieważ zawsze byłem wykończony, a nie mieliśmy samochodu. Co za wspaniały tata! © Nieznany autor / Reddit
  • Mój syn miał 4 lata. Było bardzo gorące lato. Poszliśmy na spacer i nagle zaczęło padać. Dziecko już szykowało się do powrotu do domu, więc zapytałem: „Nie chcesz poskakać po kałużach?”, a w odpowiedzi oczywiście usłyszałem: „Chcę!”. Poszliśmy więc do domu, przebraliśmy się i ponownie wyszliśmy na spacer. Zobaczyliśmy dużą kałużę. Mały zapytał: „Tatusiu, mogę do niej wejść?”. „Proszę bardzo, tylko nie biegnij za szybko, żeby się nie potknąć — kto wie, co jest pod wodą? Ale możesz skakać i się chlapać, nie ma sprawy!”. Po 20 minutach radosnej zabawy dziecko było mokre od pasa w dół, a z jego butów wylewała się woda. Wróciliśmy więc do domu, wrzuciliśmy buty do suszarki, a brudne rzeczy do pralki. Następnie założyliśmy suche ciuchy, wzięliśmy zabawki budowlane i poszliśmy do piaskownicy tworzyć zamki z mokrego piasku.
  • Mój chłopak wrócił wczoraj późno do domu i to nie sam, ale z jakąś kobietą! Wściekła poszłam do kuchni i chciałam policzyć się z tą uwodzicielką, ale nagle okazało się, że to jego mama. Położyłyśmy faceta do łóżka i zaczęłyśmy naszą znajomość (on i ja chodzimy ze sobą od roku, ale nie poznaliśmy jeszcze swoich rodzin). Skończyło się na tym, że mama mojego chłopaka i ja siedziałyśmy i rozmawiałyśmy w kuchni do rana! Kiedy się obudził, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Wszedł do kuchni i powiedział: „Mamo, to jest Marta, Marto — to moja mama”. A my na to: „Znamy się już od 6 godzin i wiemy o sobie prawie wszystko”.
  • Bardzo kochałam moją babcię, wszystkie moje najlepsze wspomnienia z dzieciństwa są związane właśnie z nią. Niestety, odeszła przedwcześnie. Na moje 18. urodziny rodzice podarowali mi zeszyt napisany odręcznie przez babcię, który przygotowała specjalnie dla mnie. Jest bardzo duży i bardziej przypomina książkę, bo są w nim nawet rozdziały. Zawarła tam na przykład przepisy na moje ulubione potrawy, wszelkiego rodzaju porady domowe, historie o jej barwnym życiu, a wszystko to doprawione zabawnymi historiami z czasów, kiedy odwiedzałam ją podczas wakacji. Moją ulubioną sekcją jest jednak ta o miłości! To po prostu skarb! Na końcu tego rozdziału babcia napisała: „Najważniejsze jest, aby twój kochanek był hojny i zabawny. Wtedy na pewno będziesz szczęśliwa!”. Ściśle przestrzegałam tej rady i jestem pewna, że babcia polubiłaby mojego męża. Jestem jej również bardzo wdzięczna, ponieważ bez tego wspaniałego notatnika moje życie nie potoczyłoby się tak dobrze.
  • Mam niesamowicie surowego tatę, który zabrania mi wielu rzeczy. Nie mówiłam mu więc o różnych sprawach, bo we wszystkim widział niebezpieczeństwo. Spotykałam się z pewnym facetem przez rok i dopiero wtedy postanowiłam w końcu podzielić się tym z tatą. Myślałam, że reakcją będzie krzyk i oburzenie, bo znałam jego zdanie: najpierw nauka i praca, a potem miłość i cała reszta. Byłam jednak na tyle odważna, by skonfrontować tatę z tym faktem, a w odpowiedzi usłyszałam tylko spokojne pytanie: „Czy on jest w moim wieku?”. Odpowiedziałam, że mój chłopak ma 22 lata, czyli jest 2 lata starszy ode mnie. Wtedy tata oderwał wzrok od laptopa, spojrzał na mnie w sposób, który sprawił, że zamarłam i powiedział: „Dobrze, w takim razie może u nas zamieszkać”. A ja chciałam mu tylko powiedzieć, że mam chłopaka...
  • Mój tata powiedział mi, że córka to najwspanialsze, co może przydarzyć się ojcu. Kobiety są doskonalsze od mężczyzn: silniejsze, mądrzejsze i tak dalej — tak właśnie twierdził mój ojciec. Wychowywał mnie też sam od 1,5 roku życia. On i moja matka się rozstali, więc został samotnym ojcem jako dwudziestokilkuletni chłopak! Nasi najbliżsi krewni mieszkali tysiące kilometrów stąd. Tata rano zabierał mnie do przedszkola, a sam szedł do pracy. Potem odbierał mnie jako ostatnie dziecko (musiał dojechać z przeciwległego końca miasta) i szliśmy do kina! Czasem zaliczaliśmy nawet kilka seansów. Naprawdę dużo mnie nauczył: zawsze mi mówił, jak przetrwać w takiej czy innej sytuacji, jak się zachować wtedy i wtedy. Kupił po taniości pianino, żebym mogła uczyć się w szkole muzycznej. Nauczył mnie karate, szachów, a nawet robienia ciasta na patelni. Ludzie, ależ ja mam wspaniałego tatę! A kiedy moja mama była w ciąży, myśleli, że będą mieli syna... Jednak urodziłam się ja.
  • Moja babcia jest najlepszą osobą na świecie. Nigdy nie wpajała mi żadnych głupich stereotypów o jedynym mężu na całe życie, byciu strażniczką rodzinnego ogniska i tak dalej. Tak samo wychowała moją mamę, więc mój tata musiał się z tym pogodzić i się nie stawiał. Babcia była zawsze aktywna, zawsze uśmiechnięta, co roku gdzieś podróżowała i czerpała z życia jak najwięcej, nawet w najtrudniejszych chwilach. Pamiętam, że w liceum moje koleżanki z klasy dużo opowiadały o tym, że chcą znaleźć miłość na całe życie. Powodowało to u mnie pewien dysonans, bo w tym samym czasie moja babcia wychodziła za mąż po raz czwarty (a nie było to nawet jej ostatnie małżeństwo!). Kilka lat później zapytałam ją, czy czuje, że robi coś złego, rozwodząc się z tyloma mężczyznami. Ta urocza kobieta odpowiedziała mi wtedy: „Moim celem nie jest bycie z jednym mężczyzną przez całe życie. Pragnę po prostu być szczęśliwa, a do tego nie potrzebuję żadnego faceta”. Mówię wam, jest po prostu genialna!
  • Mój mąż wyjechał, a ja miałam straszną migrenę, na którą nic mi nie pomagało. Nasze dziecko miało wtedy około 8. miesięcy. Była sobota, a w domu panował straszny bałagan. Poskarżyłam się mężowi przez telefon na ból głowy, a potem poszłam z dzieckiem na spacer. Chodziliśmy przez trzy godziny, a gdy wróciliśmy, usiadłam na kanapie, patrząc na skalę tej tragedii... Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam, a w progu stali moi teściowie. Byłam w szoki i zapytałam, co się stało. Okazało się, że mąż powiedział im, że źle się czuję i postanowili mnie ratować. Kazano mi leżeć i się nie ruszać. Próbowałam wstać, żeby coś zrobić, ale znowu zostałam wygnana na kanapę. Teść uporządkował kuchnię, zrobił kotlety, zupę i coś tam jeszcze. Teściowa posprzątała pokój, wykąpała dziecko, położyła je spać. Oboje naprawdę ostro wzięli się do roboty. Później zabrali worki ze śmieciami i pojechali do domu. To mnie rozbroiło. Moi teściowie są najlepsi!

Wychodząc za mąż, kobieta wiąże się nie tylko z ukochanym mężczyzną, ale też z całą jego rodziną. Wprawdzie matka męża nie zawsze jest wredną teściową z dowcipów, ale w trosce o synka może się wtrącać w życie młodej pary i nieźle dokuczyć synowej.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły